You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Opieka nad dziećmi, Ogólna opieka nad dziećmi w Maroko, Zuzanna Wyględowska

Zuzanna Wyględowska

Zuzanna Wyględowska: rodowita warszawianka. Ma 17 lat i uczy się w liceum im. Stefana Batorego, w klasie o profilu matematyczno-geograficznym. Interesuje się podróżowaniem. Uwielbia poznawać nowe miejsca, ludzi oraz ich zwyczaje. Swoją przyszłość najchętniej wiąże właśnie z tą pasją. Chciałaby zostać dziennikarką, podróżować albo zajmować się biznesem modowym.

Celem Twojego wyjazdu na młodzieżowy projekt społeczny połączony z nauką języka francuskiego było Maroko. Co wiedziałaś o tym kraju przed wyjazdem?
Szczerze mówiąc, niewiele. Znałam podstawowe informacje takie jak: stolica, system, konflikt o Saharę Zachodnią. Jednak przyznaję, że Maroko zaskoczyło mnie swoim pięknem i otwartością. Gdy przyjechałam do Rabatu, była już noc. To, co ujrzałam po wejściu do Mediny, zaparło mi dech w piersiach i sprawiło, że bardzo szeroko się uśmiechnęłam. Zobaczyłam pięknie oświetlony souk (‘targowisko’), pełen barw, zapachów i uśmiechniętych ludzi. Z całą pewnością mogę więc powiedzieć, że poznałam trochę ten kraj od kuchni. Dużo dały mi też lekcje francuskiego, w trakcie których dyskutowaliśmy o Maroku, poruszając najróżniejsze tematy: władzy, religii, edukacji, pozycji kobiet. Porównywaliśmy też ten kraj do naszych własnych. Cudowna i niezwykle kształcąca wymiana poglądów.

Zuzanna Wyględowska

Czy przed wyjazdem miałaś jakieś obawy i czy potwierdziły się one na miejscu?
Przyznaję, że martwiła mnie trochę kwestia mieszkania u zupełnie obcych ludzi. Chodzi mi o to, że mogło być nieco niezręcznie. Nie mogłam się jednak bardziej pomylić. Hanane, u której mieszkałam, to niezwykle urocza i ciepła kobieta, która sprawiła, że szybko poczułam się swobodnie. Dodatkowo problematyczna wydawała mi się kwestia ramadanu. Nie wiem, czemu jakoś mnie to przerażało. Tak jak w przypadku rodziny goszczącej także i w tym przypadku moje obawy również okazały się niepotrzebne. Codziennie byliśmy zaopatrywani w dużą butelkę zimnej wody, a jedzenie było niesamowite! Nasi opiekunowie zupełnie nie mieli problemu z tym, że przy nich jedliśmy, naprawdę cudownie to znosili. Pewnego dnia zdecydowałam się na jeden dzień postu. Było ciężko… Nie z powodu braku jedzenia, ale wielkiego pragnienia. Mimo wszystko cieszę się, że tego doświadczyłam. Takie momenty wzbogacają nasze życie a pierwszy posiłek po zachodzie słońca był najlepszym w moim życiu.

Zuzanna Wyględowska

Podobno wolontariusze projektów młodzieżowych są kwaterowani w hotelach a Ty mieszkałaś u jednej z miejscowych rodzin goszczących. Jak to możliwe?
Chciałam poznać to miejsce, zobaczyć je z perspektywy zwykłych mieszkańców, wczuć się w ich życie. Wybór projektu, który zapewnił mi takie zakwaterowanie, był moją świadomą decyzją.

Mogłabyś w Maroku zostać na dłużej albo zamieszkać na stałe? Czy coś by Cię jednak przed tym powstrzymało?
Wyjeżdżając z Maroka, miałam łzy w oczach, z chęcią zostałabym tam zdecydowanie dłużej, co najmniej na jakieś dwa miesiące. Może nie chciałabym tam zamieszkać na całe życie, ale kilka lat spędzonych w Maroku… czemu nie? To naprawdę wspaniałe miejsce.

Zuzanna Wyględowska

Powiedz, jak wygląda życie codzienne w Rabacie?
Mieszkałam w samym centrum Mediny. Umożliwiło mi to obserwacje codziennego życia mieszkańców Rabatu. Każdego ranka, gdy o godzinie 9:00 wychodziłam na lekcje francuskiego, ulice były puste. Kiedy wracałam trzy godziny później, zapełniały się ludźmi sprzedającymi pyszne, świeże produkty na śniadanie ramadanu. Sprzedawcy krzyczeli między sobą, wszystko było niezwykle żywe. Muszę przyznać, że Marokańczycy bywają naprawdę głośni, ale też równie uprzejmi i uczynni.

Zuzanna Wyględowska

Na czym polegała Twoja pomoc miejscowej społeczności?
Na organizacji czasu dzieciom z ośrodka AMESIP. Graliśmy z nimi w różne gry, rysowaliśmy, uczyliśmy angielskiego, tańczyliśmy… po prostu byliśmy z nimi. Dzisiaj mam wrażenie, że to było dla nich najważniejsze.

Myślisz, że każdy może zostać wolontariuszem czy trzeba mieć do tego jakieś specjalne predyspozycje?
Zdecydowanie każdy. Do bycia uczynnym, otwartym i miłym nie trzeba mieć szczególnych predyspozycji. To naprawdę proste, a te niesamowite dzieciaki wszystko ułatwiają.

Zuzanna Wyględowska

Jak dobrze mówiłaś po francusku i czy w trakcie pobytu w Maroku poprawiłaś swoje zdolności językowe?
Po francusku mówię całkiem dobrze (podobno). Lekcje w Maroku na pewno sporo mi dały, odbyliśmy naprawdę mnóstwo konwersacji.

A nauczyłaś się może w Maroku jeszcze jakiegoś miejscowego dialektu?
Nauczyłam się dosłownie kilku wyrażeń w języku arabskim. Dzieci z ośrodka AMESIP dzielnie starały się mnie nauczyć czegoś z dialektu darija, ale nie byłam chyba dobrym uczniem. Przez mix języków, jakich musiałam używać, miałam trudności z przyswojeniem sobie nowo nabytych umiejętności.

Zuzanna Wyględowska

Przydarzyła Ci się w trakcie wolontariatu jakaś przygoda, coś zabawnego lub niezwykłego, o czym długo opowiadałaś po powrocie swoim rodzicom i znajomym?
Miałam wiele niesamowitych przygód takich jak marokański wieczór, podczas którego tańczyliśmy do lokalnej muzyki granej na żywo i robiliśmy sobie hennę. Jednej nocy natrafiliśmy na ulicy na grupkę ludzi, którzy grali na bębnach, śpiewali i tańczyli. Niewiele myśląc, od razu się do nich przyłączyliśmy. Radosne były też chwile spędzone z dziećmi, kiedy pod pretekstem napisania mi na ręku kilku arabskich imion dzieciaki wytatuowały mi obydwie ręce (ramiona i palce też, dzieciaki były bezlitosne :D). Rozśmieszyło mnie też pytanie 13-letniej dziewczynki, która chciała dowiedzieć się czy jestem już zamężna (o bycie małżeństwem podejrzewano mnie i mojego kolegę z Ameryki).

Zuzanna Wyględowska

Powiedz proszę czy jest coś, czego Europejczycy mogą zazdrościć Marokańczykom lub w czym powinni brać z nich przykład?
Odrębność i unikatowość. Maroko jest wyjątkowe. W Europie dużo bardziej czuć postępującą globalizacje, stajemy się Europejczykami, przestając być Polakami, Francuzami, Niemcami…

Pojedziesz jeszcze kiedyś na zagraniczny wolontariat, a jeśli tak, to gdzie najchętniej?
Zdecydowanie tak! Jeszcze nie wiem gdzie. Jest tak wiele ciekawych miejsc, że dokonanie wyboru staje się niezwykle trudne. Myślałam jednak, by tym razem wybrać się do Azji.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Opieka nad dziećmi w Maroko

Zuzanna Wyględowska

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.