You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Meksyk obfituje w kolory, ciekawe miejsca do zobaczenia i znakomitą kuchnię

Wywiad z Olgą Błażejczak, uczestniczką wolontariatu z zakresu Ochrony Żółwi Morskich w Meksyku.

Olga Blażejczak

W lipcu 2012 roku brałam udział w projekcie z zakresu opieki nad zwierzętami, organizowanym w Meksyku. Odbywał się on w Centrum Ratownictwa Zwierząt w mieście Guadalajara, gdzie pracowałam przez miesiąc. Zdecydowałam się na ten projekt, ponieważ jestem studentką weterynarii i bardzo kocham zwierzęta i pracę z nimi. Widziałam w tym również szansę na zdobycie cennego doświadczenia, gdyż w przyszłości będę myśleć nad specjalizacją w leczeniu zwierząt egzotycznych.

Olga Blażejczak

Zawsze marzyłam o podróży do Meksyku, dlatego poleciałam tam w pełni pozytywnie nastawiona, oczekując, że czeka mnie naprawdę wspaniała przygoda. Nie zawiodłam się ani trochę - Meksyk okazał się pięknym, pełnym życzliwych i uśmiechniętych ludzi i oczywiście bardzo gorącym krajem. Mieszkałam tam u niesamowicie sympatycznej rodziny wraz z dwiema innymi wolontariuszkami- angielką Mirandą i Polką - Adą. Nasi gospodarze, małżeństwo- Selene i Cosme oraz ich 16-letnia córka- Gisele zadbali o to, abyśmy czuły się w ich domu dobrze i traktowali nas jak członkinie rodziny. Dom był naprawdę ładny, nowocześnie urządzony, a my mieszkałyśmy we trzy w dużym pokoju na piętrze. W pobliżu domu było kilka przystanków autobusowych, więc miałyśmy zapewniony dobry dojazd zarówno do miejsc, w których odbywałyśmy nasze projekty jak i do strategicznych punktów miasta.

Olga Blażejczak

Do domu mojej rodziny goszczącej dotarłam z pomocą jednego z pracowników Projects Abroad- Jorgea. On również pokazał mi następnego dnia, jak dostać się komunikacja miejską do biura Projects Abroad w Guadalajarze. Na miejscu poznałam dwie inne wolontariuszki- Stacy i Nadię oraz pracowniczkę biura - Rossio, która następnie zabrała mnie, Stacy i Nadię na wycieczkę po mieście, podczas której pokazywała nam zabytki, a także miejsca do których warto udać się w wolnym czasie.

Kolejnego dnia, inny pracownik biura w Guadalajarze - Alejandro pokazał mi, jak dojechać z domu do Centrum Ratownictwa Zwierząt, gdzie odbywał się mój projekt, następnego dnia zaś rozpoczęłam pracę jako wolontariuszka.

Centrum Ratownictwa Zwierząt, w którym pracowałam mieściło się w spokojnej dzielnicy na obrzeżach miasta. Centrum to przyjmuje zwierzęta odebrane ludziom, którzy znęcali się nad nimi, ranne, porzucone czy też osierocone. W czasie trwania mojego projektu otrzymywałam i wykonywałam zadania z zakresu typowej opieki nad zwierzętami, jak również asystowałam lekarzom weterynarii przy wykonywaniu ich pracy. Każdego dnia wraz z innymi wolontariuszkami sprzątałyśmy zwierzętom klatki i wybiegi, karmiłyśmy je, pomagałyśmy urządzać wybiegi dla większych zwierząt. Często dostawałyśmy naprawdę fajne i przyjemne zadania jak np. karmienie kawałeczkami banana, wprost do pyszczka, malutkiej małpki, tudzież wyprowadzanie na spacer na smyczy małego kojota Pracowałyśmy sumiennie mając z tego dużo radości, co rozumie chyba każdy, kto kocha zwierzęta- w końcu co może być piękniejszego od pracy z nimi? Jako studentka weterynarii miałam z kolei okazję wykazać się wszystkimi posiadanymi dotąd umiejętnościami, gdyż dopuszczano mnie do wszystkich czynności, do których wykazałam inicjatywę. Na co dzień wykonywałam standardowe dla pracy w zawodzie weterynarza zadania, takie jak szczepienia zwierząt, opatrywanie ran, pobieranie krwi, ale również asystowałam przy zabiegach i operacjach. Miałam nawet okazję brać udział w operacji ostronosa . Generalnie praca na tym projekcie upływała w przyjemnej atmosferze, ponieważ poznałam tam inne wolontariuszki, z którymi od razu złapałam dobry kontakt, sympatyczni byli także lekarze weterynarii i inni pracownicy Centrum. Nie ukrywam jednak, że zdarzały się czasem w pracy drobne spięcia, bo jak wiadomo ludzie są różni i mają różne charaktery ;) Miałam możliwość pracować z takimi zwierzętami jak szop pracz, wspomniane już ostronos, czepiak, kojot, a także pancernik, zając, iguana, lis, opos, młodymi pumami, rozmaitymi gatunkami ptaków, aż nie sposób byłoby je wszystkie wymienić . Praca ta dała mi ogromną satysfakcję i nowe doświadczenie.

Olga Blażejczak

W czasie mojego miesięcznego pobytu w Meksyku nie zabrakło mi czasu na zwiedzanie i poznawanie kultury tego niezwykłego kraju. Już pierwszego dnia Projects Abroad zorganizowało dla mnie i 2 innych przybyłych w tym samym czasie wolontariuszek wycieczkę po Guadalajarze, podczas której pokazano nam wszystkie najciekawsze zabytki i inne miejsca w mieście, miałyśmy także możliwość pierwszy raz spróbować prawdziwej kuchni meksykańskiej w jednej z restauracji, nasza opiekunka wskazała nam również przydatne punkty takie jak kantory czy dobrze wyposażone apteki. Zwiedzanie Guadalajary miałam okazję uzupełniać sukcesywnie przez cały dalszy okres pobytu razem z poznanymi na miejscu wolontariuszami. Z nimi również w jeden weekend zorganizowaliśmy sobie wycieczkę do miasta Tequila, które jak sama nazwa wskazuje jest stolicą słynnego meksykańskiego trunku. Tam oglądaliśmy plantację roślin, z których robi się tequilę, oprócz tego zwiedzaliśmy jej fabrykę, w której pokazano nam wszystkie etapy przemiany wspomnianych roślin w słynny alkohol. Po wszystkim zaproszono nas na degustacje tequili, a także drinków margarita, których podstawą jest tequila. Po zwiedzaniu fabryki mieliśmy jeszcze dużo czasu za zwiedzanie uroczego miasta, jakim jest Tequila. W inny weekend, z kilkoma koleżankami poznanymi na wolontariacie wybrałyśmy się do jednej z kilku miejscowości gdzie można zobaczyć w Meksyku piramidy. Poza zwiedzaniem wielokrotnie widywaliśmy się i integrowaliśmy z pozostałymi wolontariuszami na spotkaniach przy drinki, pizzy, tudzież organizowanych przez biuro Projects Abroad imprezach z salsą.

Olga Blażejczak

Projekt w Meksyku był dla mnie wspaniałą przygodą. Miałam okazje pracować z cudownymi zwierzakami, nabrać niezwykle cennego doświadczenia, poznać wspaniałych ludzi i zupełnie nową kulturę. Meksykanie są bardzo otwartymi i gościnnymi ludźmi, kontaktowymi i chętnymi do pomocy, a ich kraj obfituje w kolory, ciekawe miejsca do zobaczenia i znakomitą kuchnię. Mimo, że nie minęło wiele czasu od kiedy wróciłam z Meksyku do domu, już zaczynam tęsknić za tym krajem. Jestem bardzo szczęśliwa, że zdecydowałam się wyjechać do Guadalajary i zdecydowanie polecam wybór tego projektu wszystkim chętnym.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Weterynaria & Opieka nad zwierzętami w Meksyku

Olga Błażejczak

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.