You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Długo będę wspominać: cesarskie cięcie, któremu towarzyszyłam, tradycyjną kolację, w której brałam udział oraz fantastycznych ludzi

Wywiad z Marią Czajkowską, uczestniczką wolontariatu z zakresu Medycyny i Opieka zdrowotnej w Nepalu.

Maria Czajkowska

Maria Czajkowska - Marysia ma 16 lat. Pochodzi z Warszawy. Uczęszcza do II klasy Liceum w Monnet International School. W przyszłości planuje studiować medycynę, a dokładniej mówiąc ortodoncję, najchętniej w Londynie albo Warszawie. Jej hobby to sport, ale największą radość sprawia jej chodzenie po górach razem z tatą oraz wspólne zdobywanie szczytów.

Projects Abroad: Kiedy wróciłaś do Polski? Jak przebiegła Twoja podróż i czy była mniej męcząca niż za pierwszym razem?

Maria Czajkowska: 8 sierpnia o godzinie 19:30 wylądowałam na lotnisku w Warszawie po 15-godzinnej podróży z Katmandu. Ze względu na zmianę czasu, jak również konieczność 5-godzinnego oczekiwania w Stambule na lot do Warszawy byłam bardzo zmęczona. Kiedy leciałam do Nepalu, wszystko wydawało mi się znacznie przyjemniejsze oraz krótsze. Zapewne dlatego, że byłam bardzo podekscytowana całą wyprawą.

Maria Czajkowska

Zdecydowałaś się wziąć udział w młodzieżowym projekcie medyczym w Nepalu. Powiedz, czy decyzja o wyjeździe do tego kraju zapadła przed czy po trzęsieniu ziemi, do jakiego tam doszło? Rozważałaś rezygnację z projektu albo wyjazd w inne miejsce?

Cały wyjazd był zaplanowany i opłacony jeszcze przed trzęsieniem ziemi. Gdy doszło do katastrofy, rodzice zaczęli wahać się, czy w ogóle mnie tam puścić. Po konsultacjach z Panem Łukaszem Łachem – przedstawicielem Projects Abroad w Polsce – byłam zdecydowana zmienić cel podróży na Sri Lankę. Okazało się jednak, że wszystkie miejsca były już zajęte, dlatego postanowiłam wraz z rodzicami, że na bieżąco będziemy monitorować sytuację i potem podejmiemy ostateczną decyzję. Na szczęście sytuacja w Nepalu poprawiała się i 26 lipca wyruszyłam na swoją wyprawę życia.

Maria Czajkowska

Gdzie mieszkałaś w trakcie pobytu? Szybko przywykłaś do tych warunków?

Na początku mieszkaliśmy w Katmandu, w hotelu Prince. Pokoje były czyste, i posprzątane. Jedyne, czego się nie spodziewałam, to że woda w kranie oraz pod prysznicem będzie tam wyłącznie zimna. Resztę wyjazdu spędziliśmy w Chitwan, w hotelu Global. Powiedziałabym, że hotel ten był naprawdę na wysokim poziomie jak na miejsce, do którego przybyłam. Jedyne, na co mogłam narzekać, to stan łazienek. Woda również była tam zimna, ale po kilku dniach i do tego przywykłam.

Maria Czajkowska

Czy tamtejsze jedzenie Ci odpowiadało?

Nie można powiedzieć, aby było wyśmienite. Przez dwa tygodnie jadłam wyłącznie smażony ryż, makaron, kurczaka oraz chleb. Cieszyłam się jednak, że w ogóle miałam co jeść, ponieważ wielu Nepalczyków musiało walczyć o pożywienie. Warunki zatem, jak na Nepal, miałam świetne, nie można ich jednak porównywać do europejskich standardów.

Maria Czajkowska

Jak długo trwał Twój projekt i co w jego trakcie udało Ci się osiągnąć? Czego dowiedzieć, nauczyć?

W Nepalu spędziłam w sumie dwa tygodnie. To co mi się najbardziej podobało, to że miałam okazję być w tym czasie przy wielu operacjach oraz przy cesarskim cięciu. Rozmawiałam dużo z lekarzami i przeglądałam karty pacjentów. Jednego dnia, w Community Hospital, poprosiliśmy lekarza, żeby omówił z nami prześwietlenie płuc zdrowego i chorego pacjenta. Projekt pozwolił mi utwierdzić się w przekonaniu, że nadaję się na lekarza.

Czym to doświadczenie różniło się od tego, jakie mogłabyś zdobyć w Polsce albo innym europejskim kraju? Byłaś już wcześniej wolontariuszką?

Nigdy wcześniej nie byłam nigdzie na wolontariacie. Jestem jednak pewna, że nigdzie nie mogłabym zdobyć takiego doświadczenia jak tam, bo gdzie wpuściliby mnie na salę operacyjną albo pokazali, jak dokonuje się aborcji?

A podróżowałaś wcześniej po Azji?

Kiedyś, jak byłam mała, poleciałam z mamą do Indonezji.

Co uznajesz za zaletę, a co za wadę młodzieżowego projektu medycznego, w którym uczestniczyłaś?

Za zaletę na pewno po pierwsze to, że jedzie się na niego, nie znając zupełnie nikogo i w trakcie pobytu poznaje się naprawdę wielu ciekawych ludzi. Po drugie, w pewnym sensie jest się tam zdanym wyłącznie na siebie (nie ma rodziców ani nikogo bliskiego). Po trzecie, zdobywa się ogromne doświadczenie i oczywiście poznaje nową kulturę.

Czego dowiedziałaś się o kulturze Nepalu?

Kilka dni po przyjeździe cała nasza grupa zrobiła sobie tatuaże z henny. Jedni mieli wytatuowane całe dłonie, inni tylko fragmenty. Reakcja miejscowych była zaskakująca. Widząc, że mamy na ręku tzn. mehendi, od razu inaczej reagowali, a panie sprzątające w hotelu na drugi dzień przyniosły nam tradycyjne bransoletki. Kolejną ciekawą kwestią jest w Nepalu witanie się. Za każdym razem jak odprowadzano nas do szpitali, przypominano, aby wszystkich lekarzy i pielęgniarki, z którymi będziemy pracować, pozdrawiać słowami namaste. To do czego zmierzam, to że Nepalczycy naprawdę doceniają, gdy cudzoziemcy jakoś wiążą się z ich tradycją i wyrażają chęć jej poznania.

Czy miałaś okazję podróżować po kraju?

Moja opiekunka w Nepalu była naprawdę fantastyczna. W jeden weekend pojechaliśmy do Parku Narodowego, gdzie pływaliśmy kajakami w rzece pełnej krokodyli, chodziliśmy po dżungli, widzieliśmy słonie i wybraliśmy się na pokaz tradycyjnych tańców. Na koniec, dwa dni przed wylotem, jedliśmy uroczystą kolację, w trakcie której poczęstowano nas kilkunastoma małymi daniami, tak abyśmy mogli każdego z nich spróbować.

Co najbardziej utkwiło Ci w pamięci z pobytu w Nepalu?

Bez namysłu mogę powiedzieć, że długo będę wspominać: cesarskie cięcie, któremu towarzyszyłam, tradycyjną kolację, w której brałam udział oraz fantastycznych ludzi, których miałam tam okazję poznać.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Młodzieżowy wolontariat medyczny w Nepalu

Maria Czajkowska

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.