You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Praktyki dla studentów kierunków medycznych, Praktyki dla studentów Medycyny w Chinach, Malwina Bogusławska

Malwina Bogusławska

Malwina Bogusławska: Ma 23 lata. Interesuje się malarstwem, sama też maluje. Studiuje medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim. W przyszłości chciałaby zostać lekarzem. Aktualnie najbardziej skłania się ku specjalizacji neurologicznej.

Projects Abroad: Byłaś na praktyce medycznej w Chinach, a dokładniej mówiąc w Szanghaju. Powiedz, dlaczego postanowiłaś wyjechać razem z Projects Abroad?
Malwina Bogusławska: Od dłuższego czasu szukałam możliwości wyjazdu na zagraniczne praktyki. Kilka lat temu miałam okazję zwiedzić Wietnam i zafascynowana Azją wpadłam na pomysł, aby połączyć przyjemne z pożytecznym. Adres strony internetowej Projects Abroad podsunęła mi koleżanka. Od razu moją uwagę przykuł Szanghaj i jak się później okazało, był to strzał w dziesiątkę.

Malwina Bogusławska

W Chinach realizowałaś uczelniane zobowiązania w postaci tzw. wakacyjnych praktyk?
Nie realizowałam obowiązkowych, internistycznych praktyk, choć było to możliwe. Zdecydowałam się na odbycie praktyk z ortopedii z neurochirurgią oraz chirurgii klatki piersiowej. Te dziedziny wydają mi się ciekawe, tak więc celem mojego wyjazdu było zaznajomienie się z nimi.

Praktyki odbywałaś w chińskich szpitalach. Jak one wyglądają?
W dużych miastach, takich jak Pekin czy Szanghaj, organizacja szpitali jest typowo zachodnia. Szpital, w którym odbywałam praktyki, był ogromnym kompleksem, w większości składającym się z bardzo nowoczesnych budynków, spośród których największe wrażenie robiła szpitalna poradnia. Liczy sobie ona kilkanaście pięter, w środku można korzystać z ruchomych schodów albo licznych wind. Rano, gdy masz jeszcze kilka minut do rozpoczęcia pracy, możesz wypić kawę i zjeść śniadanie w „Pacific Coffee”. Na parterze, w samym centrum poradni, stoi fortepian. Chińczycy szaleją na punkcie muzyki klasycznej. W szpitalnych windach często usłyszymy Chopina czy Beethovena.

Malwina Bogusławska

Na jakim oddziale pracowałaś i co należało do Twoich codziennych obowiązków?
Pierwsze dwa tygodnie spędziłam na oddziale neurochirurgii. W szpitalu musiałam stawić się o 8.00 rano. Najpierw brałam udział w codziennym spotkaniu lekarzy, później w obchodzie, a o 9.30 schodziłam na parter, by uczestniczyć w operacjach. Miałam okazję obserwować korekcję skoliozy, kyfoplastykę balonową [operacja kręgosłupa polegająca na odtwarzaniu kręgów] czy mikrodiscektomię [operacja przepukliny kręgosłupa]. Trzy dni spędziłam w poradni razem z moim lekarzem prowadzącym. Nieraz było bardzo zabawnie, Chińczycy bowiem często przychodzą do szpitala z całymi rodzinami i zawsze są żywo zainteresowani studentami z zagranicy. Resztę praktyk realizowałam na oddziale chirurgii klatki piersiowej, gdzie lekarze zajęli się mną kompleksowo. Codziennie rano robili mi mały wykład na temat operacji, które mają wykonać, później pokazywali zdjęcia wykonane przez tomograf komputerowy czy rezonans magnetyczny. W czasie trwania operacji opisywali, co w danym momencie robią. Uczestniczyłam w zabiegach wszczepiania by-passów, usuwania guzów płuc i przełyku.

Malwina Bogusławska

Jak myślisz czy podczas praktyk w Chinach nauczyłaś się czegoś, czego nie mogłabyś nauczyć się na praktykach w Polsce albo innym europejskim kraju?
Plusem było to, że mogłam zupełnie dowolnie wybrać, na których oddziałach chcę robić praktyki. Byłam zaskoczona faktem, że lekarze czuli się za mnie bardzo odpowiedzialni i dawali z siebie maksimum. Byli bardzo szczęśliwi, że mogą przekazać komuś swoją wiedzę. Robili dla mnie dużo więcej niż to, co należało do ich obowiązków. Pierwszego dnia praktyk, po pracy, pokazali mi Stare Miasto i zabrali na obiad.

Jak oceniasz chińską służbę zdrowia?
W Chinach za wszelkie usługi medyczne trzeba płacić. A więc najpierw płacimy za wizytę, a później ją odbywamy. Tak samo jest z diagnostyką i zabiegami. Szpitale są ogromne, jest tam dużo personelu i pacjentów. Jak już wspomniałam, szanghajskie placówki medyczne wzorują się na zachodnich, stąd oprócz pewnej egzotyki w postaci fortepianu na parterze przychodni czy poradni wyglądającej jak wielkie lotnisko, w sposobie przyjmowania pacjentów czy też zajmowania się nimi na oddziale, nie widzę wielu różnic między Europą a Chinami. Ciekawostką może być jednak to, że akupunktura jest tam procedurą medyczną stosowaną powszechnie w wielu szpitalach, również w Renji Hospital, gdzie znajdują się oddziały tradycyjnej medycyny chińskiej.

Malwina Bogusławska

Nie samą pracą jednak żyje człowiek. Słyszałam, że w Chinach poznałaś innych Polaków, którzy też realizowali tam swoje projekty.
Cała nasza polska piątka mieszkała na jednej ulicy, choć w trzech różnych mieszkaniach. Wszyscy bardzo się ze sobą zżyliśmy przez ten czas i na pewno będziemy utrzymywać kontakt. W czasie mojego pobytu w Szanghaju „stacjonowało” tam ponad 40 osób będących na stażach z Projects Abroad. Poznałam więc mnóstwo fantastycznych ludzi.

Wspólnie imprezowaliście?
Szanghaj to miejsce idealne do imprezowania. Czas spędzaliśmy w takich klubach jak „Bar Rouge”, „M18” czy „Muse”. Ten pierwszy oferuje wspaniały widok na Szanghaj nocą. Poza tym, staraliśmy się oczywiście jak najwięcej zwiedzić. Cieszę się, że pod koniec mojego wyjazdu udało mi się wieczorem odbyć rejs po rzece Huangpu. To niesamowite przeżycie i cudowne widoki na wieżowce Pudongu – najbardziej rozwiniętej ekonomicznie dzielnicy Szanghaju.

Malwina Bogusławska

Chińczycy też zrobili na Tobie wrażenie?
To ludzie bardzo powściągliwi w kontaktach, ale również bardzo mili i pomocni, jeżeli tylko tej pomocy potrzebujemy. Nas, Europejczyków, niejednokrotnie może zaskoczyć w Chinach brak zachowywania przez mieszkańców podstaw higieny. Objawia się to m.in. pluciem czy sikaniem w miejscach publicznych. Trzeba jednak do tego podejść z dużą dozą wyrozumiałości. To wszak zupełnie inna kultura.

Nie miałaś w Chinach żadnych problemów: organizacyjnych, językowych, kulturowych, a jeśli miałaś, to jak sobie z nimi radziłaś?
Oczywiście takie problemy się zdarzały, ale to właśnie nadaje uroku dalekim podróżom. Chińczycy zwykle nie władają językiem angielskim, stąd czasem ciężko było się z nimi dogadać w sklepie czy taksówce. Obowiązkowo trzeba było nosić ze sobą adres zamieszkania napisany po chińsku. Bez tego ani rusz.

Malwina Bogusławska

Szanghaj to jedno z największych miast świata, powiedz jak tam sobie poradziłaś np. z komunikacją? Nie zgubiłaś się w tłumie Chińczyków?
Ależ skąd! Szanghaj ma świetnie zorganizowany system transportu publicznego. Metrem można dotrzeć wszędzie. Ma ono 12 linii i prawie 300 przystanków. Jest naprawdę genialne! Poza tym, na stacjach jest bardzo czysto, a w lecie można poczuć tu ulgę w postaci miłego chłodu. W godzinach szczytu, kiedy Chińczycy kończą pracę, zdarzają się ogromne tłumy w metrze, ale i to da się przeżyć.

Gdzie mieszkałaś w trakcie praktyk?
Moje mieszkanie oddalone było o sześć przystanków metra od szpitala. Łącznie zamieszkiwało je sześć osób, pokój dzieliłam z Brytyjką. W mieszkaniu panowała miła atmosfera, przyjemnie było wracać po praktykach do cichego, spokojnego i chłodnego lokum. Było ono w pełni wyposażone, klimatyzowane, niczego mi nie brakowało. Praktyki rozpoczynaliśmy o różnej porze, dlatego nie było kolejek do łazienki:).

Malwina Bogusławska

Czy w trakcie swojego pobytu w Chinach wyjeżdżałaś z Szanghaju?
Ośmioosobową ekipą odbyliśmy pięciodniową podróż do Xi'An oraz do Pekinu. Sami zakupiliśmy bilety na pociągi nocne, noclegi, a będąc już na miejscu, organizowaliśmy sobie czas. Zobaczyliśmy Wielki Mur Chiński, Zakazane Miasto i Terakotową Armię. W tym czasie było bardzo gorąco, ok. 40 stopni, dlatego przydał mi się… parasol – to najlepsza ochrona przed słońcem i opalenizną. Chińczycy używają w lecie parasoli na skalę masową.

Chiny to drogi kraj dla turystów z Polski?
W Chinach jest jak dla nas – Polaków – stosunkowo tanio, jednak w samym Szanghaju ceny są nieco wyższe niż w innych częściach kraju. Ja jednak nie wydałam w Szanghaju zbyt wielu pieniędzy. Projects Abroad na samym początku dało mi kieszonkowe na jedzenie i transport. Ta suma wystarczyła mi na 2,5 tygodnia pobytu. Później zaczęłam wydawać własne pieniądze.

Malwina Bogusławska

Jak oceniasz swoje praktyki w skali od 1 do 10. Jakie były ich plusy, a jakie minusy i czego było więcej?
Oceniam je na 10! To była niesamowita przygoda, możliwość doświadczenia zupełnie innej rzeczywistości. Pomoc Projects Abroad na miejscu była nieoceniona. Na początku mieliśmy lekcję na temat kultury i języka chińskiego, co tydzień organizowano dla uczestników praktyk spotkania w postaci wspólnego obiadu czy gry w paintballa. Z każdym problemem mogliśmy zgłosić się do pracowników lokalnego biura Projects Abroad. Jeżeli będę miała taką możliwość, być może w przyszłości raz jeszcze wybiorę się na podobne praktyki.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Praktyki dla studentów medycyny w Chinach

Malwina Bogusławska

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.