You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Łatwo zaprzyjaźnić się z ludźmi, którzy szukają właśnie tego samego co Ty.

Wywiad z Mają Piątek uczestniczką wolontariatu młodzieżowego z zakresu Medycyny w Mongolii

Dlaczego wybrałaś akurat Mongolię? Wolontariuszka zakłada opatrunek na nodze pacjentki
Tak na prawdę to na początku miałam zamiar jechać do Nepalu. Miałam już nawet wykupioną wycieczkę, jednak z rodzicami zdecydowaliśmy że lepiej będzie jechać do Mongolii z powodu istniejącego problemu malarii w Nepalu* oraz ponieważ program mojego projektu wydawał się ciekawszy w Mongolii. W każdym razie, nie pożałowałam decyzji.

Jak przebiegały Twoje przygotowania?
Na początku nie wiedziałam jak się za to zabrać, więc zaczęłam od rzeczy z "listy do zrobienia przed wyjazdem" na MyProjectsAbroad. Później gdy już zbliżał się mój dzień wyjazdu zaczęłam wyszukiwać opisów i filmików z projektów takich jak mój, żeby móc sobie wyobrazić jak moja wycieczka będzie wyglądać. Czytałam również wiele o Mongolii i czego się spodziewać gdy się już tam będzie by być przygotowana.

Czy miałaś jakieś obawy związane z wyjazdem?
Tak, miałam wiele obaw. Chociaż jechałam z siostrą, był to pierwszy raz w moim życiu kiedy jechałam na wycieczkę bez dorosłej osoby, i to jeszcze tak daleko, więc bałam się że coś pójdzie nie tak. Martwiłam się też o to jakich ludzi tam poznam, i czy się z nimi zaprzyjaźnię. Czasami przed wyjazdem się bardzo stresowałam ale okazało się że zupełnie niepotrzebnie, ponieważ wszystko przebiegło idealnie.

Jak oceniasz wsparcie, które Projects Abroad udzielił Ci przed wyjazdem?
Było bardzo dobre, dostawałam odpowiedzi na moje wszystkie pytania co bardzo pomogło mi się dobrze przygotować. Projects Abroad dostarczyło mi też wiele środków które mogłam używać by się dowiedzieć jeszcze więcej.

Jaka była Twoja pierwsza myśl po przybyciu na miejsce?
Po wielogodzinnej podróży byłam bardzo zmęczona, ale jeszcze bardziej podekscytowana. Gdy wreszcie wylądowaliśmy, nie mogłam się doczekać poznania ludzi z którymi miałam spędzić dwa tygodnie i zaczęcia wolontariatu. Myślę że nadal trudno było mi uwierzyć że w końcu już tam byłam. Czytałam o Mongolii, przygotowywałam się do wycieczki, ale jednak wciąż nie mogłam uwierzyć że już na prawdę to robię.

Wolontariusze oglądają pomnik Dzingis Chana w Mongolii

Co Cię najbardziej zaskoczyło w Mongolii?
Najbardziej zaskoczyło mnie to jak bardzo przyjazny był ten kraj. Większość ludzi których spotkaliśmy była zawsze miła i uśmiechnięta. Wszyscy, nawet ci najbiedniejsi, zawsze byli gotowi pomóc jak tylko mogli. Atmosfera zawsze była bardzo dobra, kilka dni po przyjeździe już się czułam bardzo komfortowo, czułam się prawie jak w domu. Chodzenie samemu po ulicach nie sprawiało już problemu. Bardzo szybko wszyscy udomowiliśmy się w kraju tak bardzo odmiennym od naszych, co sprawiło że bardzo smutno było potem wyjeżdżać.

Jak wspominasz moment przyjazdu? Moment, w którym wychodzisz z lotniska, rozglądasz się i myślisz – oto jestem! Utkwiło Ci coś w pamięci?
W chwili gdy wyszłam z lotniska pierwsze co poczułam to bardzo silny zapach, oraz zobaczyłam że wszystko jest otoczone ciężką białą mgłą. Na początku myślałam że jest to po prostu skażone powietrze, ponieważ wiedziałam iż w Azji czasami jest to bardzo poważny problem. Jednak po chwili pani przewodniczka wytłumaczyła nam że dzień wcześniej zaczął się olbrzymi pożar w pobliskim lesie, co było powodem tego dymu. Zapach tego dymu było czuć jeszcze przez kilka dni, więc bardzo dobrze zapamiętałam te pierwsze nietypowe chwile.

Poznałaś tam znajomych? Jak wyglądały początki waszej znajomości?
Moja grupa medyczna czternastoosobowa mieszkała w tym samym hotelu co grupa opiekuńcza, w której znajdowało się 9 osób. Tak więc byliśmy bardzo wielką grupą. Bardzo ciekawe było poznawanie tyle nowych osób, każdy pochodzący z innego miejsca, z inną historią. Na początku każda rozmowa przebiegała tak samo: imię, narodowość, wiek. Do jakiej szkoły chodzę, czy chcę zostać doktorem w przyszłości. Czasami trudno było podtrzymywać konwersacje. Na szczęście trwało to bardzo krótko, później wszyscy zaczęliśmy się świetnie dogadywać, rozmawiać jak prawdziwi przyjaciele. Łatwo było zaprzyjaźnić się z ludźmi, którzy szukali właśnie tego samego co ty na tej samej wycieczce.

Wolontariusze pozują do zdjęcia wśród roślin ogrodowych

Uważasz, że to są znajomości na lata?
Szczerze mówiąc, to nigdy w życiu nie widziałam tak bardzo od razu zgranej grupy ludzi. Już po dwóch dniach byliśmy nierozłączni, wygłupialiśmy się i świetnie bawiliśmy. Wszyscy się wspieraliśmy i mówiliśmy sobie wszystko. Naprawdę nadal mnie zadziwia to, że w dwa tygodnie zdążyliśmy wszyscy się tak dobrze poznać, zaprzyjaźnić się lepiej w taki krótki czas niż z innymi ludźmi których znam od dawna. Smutne jest to iż każdy z nas jest teraz na innym krańcu świata. Z niektórymi przyjaciółmi rozmawiam jeszcze regularnie i nawet planujemy się znowu spotkać, ale niestety wielki dystans wszystko utrudnia. Myślę, że nawet jeśli nie będziemy regularnie rozmawiać to ludzie których poznałam będą moimi przyjaciółmi przez bardzo długi czas. Rzadko zdarza się poznać takich wspaniałych przyjaciół jakich ja poznałam w Mongolii.

Jak spędzałaś czas wolny?
Cały czas wolny spędzałam z przyjaciółmi. Czasami chodziliśmy do sklepów, kawiarni, lub po prostu zostawaliśmy w hotelu i rozmawialiśmy, graliśmy w gry lub w karty na korytarzu. Mieliśmy bardzo dużo swobody więc miło było zawsze móc zrobić to, na co się miało ochotę.

Jak oceniasz lokalną ludność?
Większość ludzi była dla nas bardzo miła, szczególnie ci najbiedniejsi. Uśmiechali się do nas, częstowali nas lokalnymi cukierkami i próbowali się z nami porozumieć, dowiedzieć się czegoś o nas. Oczywiście było też kilka osób które denerwowaliśmy, ale nie zwracałam na to za dużo uwagi.

Spotkałaś się z jakimiś różnicami kulturowymi?
Oczywiście, istniała wielka różnica językowa. Język mongolski był zupełnie inny od polskiego, a alfabet już bardziej przypominał alfabet rosyjski. Oprócz różnicy językowej, istniały też różnice w religii, ponieważ większość Mongołów praktykuje buddyzm. Oraz nastawienie do życia, które Mongołowie mieli bardzo proste. Bardziej koncentrowali się na teraźniejszości niż przyszłości.

Wolontariusze przyglądają się pracy na Sali zabiegowej

Jak uważasz co warto zabrać ze sobą do Mongolii?
Myślę, że oprócz oczywistych rzeczy na pewno warto wziąć papier toaletowy. Bardzo trudno było go znaleźć w restauracjach, miejscach publicznych lub w szpitalu. Każdy lokalny zawsze miał przy sobie swoją własną rolkę. Nawet w hotelu czasami nie dostawaliśmy papieru toaletowego.

Spotkałeś się z czymś co jest dostępne tylko w tym kraju i nigdzie indziej? Jedzenie, zwyczaje?
Tak, było to bardzo ekscytujące, zapoznawanie się tyloma nowymi rzeczami. Na pewno nigdy nie zapomnę gdy podano nam w jurcie fermentowane mleko z jaka, które musiałam z koleżanką wypić gdyż niekulturalne jest nie jedzenie tego co jest podane. Istniało również kilka zwyczajów do których żaden z nas nie był przyzwyczajony. Na przykład, gdy ktoś nadepnął Ci na nogę, szybko musiał uścisnąć Twoją dłoń. Gdy ktoś nie wiedział o tym mógł się bardzo przestraszyć gdy ktoś zaczynał go szarpać za rękę. Również zdziwiło nas to, że nikt nigdy nie mówił "dziękuję" ani "proszę". My zawsze dziękowaliśmy za każdą rzecz, każdą przysługę, lecz wszyscy to wciąż ignorowali. Dopiero potem dowiedzieliśmy się że w Mongolii nie dziękuje się za nic, jedynie za bardzo wielkie przysługi. Dlatego gdy dziękowaliśmy wszystkim, nikt nie wiedział o co chodzi.

Mieszkałaś z rodziną goszczącą? Jak ich oceniasz?
Wszyscy z mojego projektu mieszkaliśmy w tym samym hotelu. Na początku żałowałam że nie będziemy mieszkać z rodziną goszczącą tak jak mieliśmy, ale później uświadomiłam sobie że mieszkanie w hotelu było może nawet fajniejsze. Ponieważ wszyscy mieszkaliśmy razem, o wiele łatwiej było wszystkich poznać. Mieliśmy bardzo dużo swobody, więc było bardzo miło móc po prostu robić to, na co miało się ochotę. Wieczory były szczególnie specjalne: codziennie spotykaliśmy się w jednym pokoju lub w korytarzu i po prostu rozmawialiśmy, lub graliśmy w karty czy w inne gry. Dzięki temu zbliżyliśmy się do siebie nawzajem o wiele bardziej. Ponieważ spędzaliśmy ze sobą 24 godziny na dobę to lepiej się poznaliśmy i lepiej bawiliśmy niż gdybyśmy się widzieli jedynie w ciągu dnia.

Wolontariusze na tle krajobrazów

Czy wyjazd na wolontariat nauczył Cię czegoś nowego?
Tak, nauczył mnie bardzo wiele. Był to pierwszy raz gdy wyjechałam bez osoby dorosłej, więc nauczyłam się wiele samodzielności. Teraz już czuję się o wiele pewniej i wiem, że umiałabym już sama wyjechać gdzieś ponownie. Nauczyłam się również wiele o Mongolii, o życiu w tym kraju, o kulturze. Uwielbiam się uczyć i poznawać nowe miejsca, szczególnie gdy są one tak zupełnie inne niż Polska. Ta wycieczka również nauczyła mnie bycia bardziej otwartym na ludzi. Teraz wiem, że chociaż w zupełnie innych zakątkach tego świata, to istnieje wiele ludzi bardzo dobrych. Wiele może się wydarzyć w jedynie dwa tygodnie.

Uważasz, że taki wolontariat to dobra opcja na podróżowanie inaczej?
Myślę, że to jest na pewno dobra opcja. Ta wycieczka była jedną z najlepszych wycieczek w moim życiu. Podróżowanie po zupełnie nowym kraju, z zupełnie dopiero poznanymi ludźmi i do tego jeszcze w tym czasie pomaganie innym to najlepszy sposób by lepiej poznać siebie, zapomnieć o wszelkich zmartwieniach i po prostu bawić się.

Chciałabyś kiedyś to powtórzyć?
Bardzo chciałabym jeszcze kiedyś pojechać na taką wycieczkę. Na prawdę bardzo mi się podobało i poznałam tam tyle świetnych ludzi. Myśleliśmy nawet by kiedyś jeszcze raz razem pojechać na podobną wycieczkę. Ta podróż nie tylko mnie zmieniła, ale również otworzyła mnie bardziej do świata, ucząc mnie wiele rzeczy.

Ludzie czekający na poczekalni w szpitalu (Mongolia)

Czy wyjazd na wolontariat różni się od wyjazdu zorganizowanego przez biuro podróży?
Tak, wyjazd na wolontariat różni się bardzo od wyjazdu zorganizowanego przez biuro podróży. Moim zdaniem wyjazd na wolontariat jest bardziej ekscytujący i ciekawszy. Można spotkać ludzi których nigdzie indziej by się nie spotkało, nauczyć się o wiele więcej o nowym kraju pomagając i pracując z lokalnymi ludźmi, i przeżyć więcej nietypowych przygód.

Masz jakieś rady dla tych, którzy chcieliby tam pojechać?
Myślę, że warto być zawsze przygotowanym na wszystko gdyż nigdy nie wiadomo co się może stać. Na pewno trzeba się przygotować na tymczasową zmianę diety, ponieważ może ona dla niektórych osób być ciężka. Też warto jest ze sobą zabrać notes lub coś, gdzie można sobie zapisywać co się robiło każdego dnia, gdyż zawsze miło jest móc do tego wrócić by sobie przypomnieć o przygodach jakie się przeżyło. Ale najważniejsze jest nie stresować i przejmować się za bardzo ponieważ wszystko pójdzie łatwiej niż się na początku wydaje, i po prostu się dobrze bawić bo jest to na prawdę wspaniała przygoda.

Gdybyś miała opisać wyjazd na wolontariat jednym zdaniem, to jak by one brzmiało?
Ten wyjazd był jednym z najlepszych w moim życiu, będę zawsze pamiętać i za Mongolią, mam nadzieję że kiedyś uda mi się przeżyć coś podobnego.

*od 2007 roku nie odnotowano wśród wolontariuszy żadnego przypadku zakażenia malarią – Projects Abroad

Maja Piątek

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.