You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Coroczne obowiązkowe praktyki wakacyjne studentki medycyny

Wywiad z Katarzyną Wróbel, uczestniczką praktyk z zakresu Kierunków Medycznych na Sri Lance.

Katarzyna Wróbel

Katarzyna Wróbel, Praktyki dla studentów medycyny na Sri Lance
Katarzyna ma 24 lata. Studiuje medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dużo biega. Interesuje się nauką, kinem oraz muzyką.

Projects Abroad: Czy praktyki, jakie odbyłaś na Sri Lance, wiązały się w jakiś sposób z Twoimi zainteresowaniami?

Katarzyna Wróbel: Tak, studiuję medycynę, a na Sri Lance spędziłam miesiąc na praktykach medycznych. Tydzień to były praktyki z zakresu medycyny ratunkowej, tydzień z ogólnej (interna), dwa z chirurgii ogólnej.

Sama zadecydowałaś o programie swoich praktyk?
Jeszcze w Polsce wysłałam w tej sprawie stosownego maila, w którym zaznaczyłam, ile czasu i na jakich oddziałach chciałabym spędzić.

Co Cię czekało po przyjeździe na Sri Lankę?
Pierwszy dzień to było takie wprowadzenie, w trakcie którego zostałam oprowadzona po okolicy, pokazano mi szpital i kolejne jego oddziały, nie wszystkie znajdowały się bowiem w jednym budynku. Zapoznałam się też z pracującymi tam ludźmi, którzy są bardzo pomocni.

Katarzyna Wróbel

W jakim języku się z nimi porozumiewałaś?
Po angielsku. Lekarze uczą się tego języka. Z personelem szpitala bywało różnie, niektórzy mówili po angielsku lepiej, inni gorzej, podobnie jak miejscowa ludność, ale dogadywaliśmy się całkiem nieźle. W kawiarniach i restauracjach też nie miałam z tym większego problemu.

Jak wyglądał Twój dzień pracy?
Rozpoczynał się ok. godziny 8.00 i zwykle trwał przez najbliższych 6 godzin, a więc nieco dłużej niż dzień pracy tzw. pre-meds, czyli osób, które brały udział w programach medycznych, a nie miały jeszcze odpowiednich kwalifikacji jak np. studenci medycyny. Między godziną 12.00 a 13.00 wracałam do mojej host family na lunch. Jeśli nie miałam po południu żadnego zabiegu, moja przerwa się wydłużała. Jeśli chciałam przyjąć jakichś pacjentów albo uczestniczyć w planowanej operacji, szybciej wracałam do szpitala i zostawałam tam trochę dłużej niż musiałam. Tak naprawdę ilość obowiązków zależy od osobistej ambicji uczestnika.

Katarzyna Wróbel

Czy odbywałaś wcześniej podobne praktyki?
Tak, jako studentka medycyny co roku uczestniczę w obowiązkowych wakacyjnych praktykach.

Jakie warunki panują w szpitalach na Sri Lance?
Jeśli chodzi o procedury, jakie są tam stosowane, to odpowiadają one tym zachodnim. Lekarze na Sri Lance uczą się z anglojęzycznych podręczników, tak więc po pierwsze, ich wiedza medyczna jest aktualna, po drugie, większość obowiązujących tam reguł postępowania jest zgodna z najnowszymi wymogami. Ja pracowałam w publicznym szpitalu, w którym jedną z bolączek były niedobory materiałowe i sprzętowe. Przykładowo, krew do badań pobierano do szklanych próbówek, które były próbówkami wielokrotnego użytku, odzież oraz materiały chirurgiczne sterylizowano, a nie wymieniano, nie w każdym szpitalu znajdowały się też takie sprzęty jak np. tomograf.

Jak podobała Ci się praca w tym szpitalu?
Bardzo, ponieważ nie czułam takiej presji jak w Polsce, gdzie lekarze zawsze nas, studentów medycyny, szczegółowo przepytują. Na Sri Lance to my zadawaliśmy pytania lekarzom. Mogliśmy z nimi dyskutować na różne tematy. To niewątpliwie zaleta takich zagranicznych wyjazdów, że pozwalają Ci nie tylko zdobyć nowe doświadczenia, ale i zmienić perspektywę.

Czy w trakcie praktyk zdarzyło Ci się diagnozować jakieś ciekawe przypadki albo brać udział w niezwykłych operacjach?
Widziałam pacjentów ugryzionych przez węże (zwykle kobry), chorych na leptospirozę czy mających gorączkę Denga, jak również takich i to bardzo często, którzy wpadali we wstrząsy septyczne. Jeśli zaś chodzi o zabiegi chirurgiczne, to obserwowałam m.in. zabiegi usuwania tarczycy a nawet języka. Na Sri Lance dość częste są bowiem nowotwory jamy ustnej spowodowane paleniem i żuciem tytoniu. Poza tym, nierzadkie są tam przypadki późno diagnozowanego raka piersi. W takich sytuacjach kończy się to zwykle mastektomią i walką z istniejącymi już przerzutami, co daje kiepskie prognozy na przyszłość.

Czy przed wyjazdem na Sri Lankę szczepiłaś się przeciwko jakimś chorobom?
Ja się zaszczepiłam, ale wydaje mi się, że jadąc na Sri Lankę, nie trzeba tego robić. Z tego co pamiętam były to szczepionki przeciwko chorobom zakaźnym takim jak: hepatitis A (wirusowe zapalenie wątroby), dur brzuszny, krztusiec (koklusz), polio oraz błonica.

Szczepiłaś się na długo przed wyjazdem?
Pojechałam we wrześniu, a zaszczepiłam się w czerwcu, ale tylko dlatego, że w międzyczasie byłam w Niemczech. Standardowo wystarczy chyba na jakiś miesiąc przed wyjazdem.

Do jakiego miasta trafiłaś i gdzie zostałaś zakwaterowana?
Mieszkałam w Panadurze, to ok. 30 km od Kolombo, stolicy Sri Lanki. Zostałam zakwaterowana u rodziny goszczącej. Było tam naprawdę super, choć miejsce pobytu początkowo zrobiło na mnie nienajlepsze wrażenie, głównie przez wzgląd na różne od mojego, z pewnością uwarunkowane kulturowo, rozumienie czystości. Mieszkańcy Sri Lanki nie przykładają większej wagi do sprzątania, a już z pewnością nie do generalnych porządków. Chcąc nie chcąc, musiałam zatem przywyknąć do tego, że posprzątane jest tylko w najbardziej widocznych miejscach, a nierzadkim widokiem są ogromne karaluchy.

A jak Ci smakowało miejscowe jedzenie?
Osoba, która dla nas gotowała, bardzo o nas dbała i zawsze pytała się, co lubimy, często dawała nam też do spróbowania coś nowego. Na śniadanie jedliśmy zwykle naleśniki z roti, które jest podobne do chlebka naan z Indii, tyle że z wiórkami kokosowymi i mąką kukurydzianą. Jedliśmy te naleśniki z masłem, dżemem lub serkiem. Menu dostosowywano do potrzeb przybywających wolontariuszy. Na lunch był często ryż z curry z różnymi dodatkami i choć niektórych to nieco nużyło, ja kochałam to jeść. Na kolację mieliśmy znowu roti, hoopersy albo pastę, a po każdym posiłku owoce, głównie ananasy i banany.

Czy w trakcie pobytu na Sri Lance udało Ci się zwiedzić ten kraj?
Podróżowałam w każdy weekend. Pierwszy wyjazd był nieplanowany, ponieważ przyjechałam we wtorek, więc nie bardzo miałam czas na zorganizowanie jakiejś wycieczki, poznałam jednak innych wolontariuszy, do których się przyłączyłam. Pojechaliśmy do Galle, gdzie plażowaliśmy. Trochę to nie w moim stylu. Nawet nie wzięłam stroju kąpielowego, choć przecież jechałam na tropikalną wyspę (!), ale musiałam się wykąpać w oceanie, więc weszłam do niego w dość niekonwencjonalnym stroju. Kolejne wycieczki organizowałam już sama i to inni, zwykle młodsi ode mnie wolontariusze, mający jakieś 18-19 lat i będący właśnie na tzw. gap year, przyłączali się do mnie.

Skąd pochodzili pozostali wolontariusze?
Głównie wolontariuszki, przede wszystkim z Danii, a także z Niemiec oraz Włoch.

Czy podróżując po Sri Lance odniosłaś wrażenie, że to drogi kraj?
Nie, ceny w restauracjach, nawet w cztero- albo pięciogwiazdkowych hotelach, są bardzo niskie. Za posiłek zapłacimy nie więcej niż 20-30 zł. Równie tanie są lokalne produkty oferowane w supermarketach, a ceny tych dóbr, które sprowadza się z zagranicy, można porównać do naszych.

Czy w trakcie pobytu miałaś okazję poznać miejscową kulturę?
Tak, przede wszystkim dzięki temu, że mieszkałam u jednej z miejscowych rodzin. Dużo rozmawialiśmy, np. o buddyzmie, mogłam obserwować, jak się modlą. Poza godzinami pracy brałam też udział w sprzątaniu tamtejszych plaż, które, podobnie jak ulice, są bardzo zaśmiecone. W czasie wolnym udzielałam się też społecznie, katalogowałam książki w jednej z miejscowych bibliotek.

Jakie masz plany na przyszłość? Czy planujesz jeszcze wziąć udział w jakimś zagranicznym wolontariacie albo praktykach?
W przyszłym roku chcę wziąć udział w kolejnym zagranicznym wolontariacie. Bardzo chciałabym pojechać do Tanzanii albo Kenii, jeśli będzie to możliwe na dłużej niż 4 tygodnie.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Praktyki dla studentów medycyny na Sri Lance

Katarzyna Wróbel

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.