You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Cesarskie cięcie

Wywiad z Ireną Sionek, uczestniczką wolontariatu z zakresu Medycyny i Opieki zdrowotnej w Argentynie.

Irena Sionek podczas Wolontariatu Medycznego w Argentynie z Projects Abroad

Irena Sionek: Ma 17 lat. Mieszka w Warszawie. Uczy się w II Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Batorego w klasie IB z maturą międzynarodową. W przyszłości chciałaby studiować za granicą, najprawdopodobniej w Wielkiej Brytanii.

Projects Abroad: Wybrałaś projekt medyczny, bo chcesz zostać lekarzem?
Tak. Obserwując swoich rodziców, zrozumiałam, że to wspaniały zawód, wymagający wielu poświęceń, ale przynoszący ogromną satysfakcję. Mam nadzieję, że uda mi się spełnić to marzenie. Aby tak się jednak stało, najpierw muszę dostać się na dobrą uczelnię medyczną.

Myślałaś już o jakiejś konkretnej?
O University of Cambridge i Londyńskich UCL oraz Imperial College.

Irena Sionek podczas Wolontariatu Medycznego w Argentynie z Projects Abroad

Czy dzięki udziałowi w wolontariacie czujesz, że jesteś bliżej osiągnięcia celu?
Po wyjeździe do Argentyny utwierdziłam się w przekonaniu, że medycyna to moja życiowa droga. Byłam podekscytowana już samym pobytem w szpitalu, bliskim kontaktem z pacjentami i lekarzami oraz możliwością obserwacji skomplikowanych operacji.

Spędziłaś w Argentynie aż cztery tygodnie. Dlaczego zdecydowałaś się wyjechać na tak długo? Zwykle programy młodzieżowe trwają o połowę krócej.
Przede wszystkim doszłam do wniosku, że biorąc pod uwagę czas podróży, krótszy wyjazd po prostu mi się nie opłaca. Poza tym, dwa tygodnie to było dla mnie za mało, żeby nawiązać przyjaźnie, nauczyć się języka i dobrze poznać kulturę tego kraju.

Gdzie zostałaś zakwaterowana?
Mieszkałam u bardzo ciepłej i gościnnej rodziny, którą tworzyli Inez, Gin oraz ich roczny synek. Praktycznie codziennie na kolację przychodzili też dziadkowie, przyjaciele rodziny, a nawet byli wolontariusze. Inez i Gin starali się rozmawiać z nami po hiszpańsku, mówili też jednak biegle po angielsku. Wszyscy inni wolontariusze najbardziej zazdrościli nam tego, że Gin jest szefem kuchni i codziennie raczył nas przysmakami argentyńskiej i… brazylijskiej kuchni, z Brazylii sam bowiem pochodził.

Irena Sionek podczas Wolontariatu Medycznego w Argentynie z Projects Abroad

W czym szczególnie zasmakowałaś?
Popróbowałam chyba wszystkich typowych argentyńskich potraw – lomitos, milanesy, dulce de leche, fracturas, alfajores, piłam też mate. Nic jednak nie przebije prawdziwego krwistego, argentyńskiego steka, którego próbowałam w jednej z najlepszych restauracji w mieście. Co ciekawe, ceny w restauracjach Cordoby są dużo niższe od tych w polskich lokalach, zatem bez większych wyrzeczeń można pozwolić sobie na zjedzenie kolacji w bardzo dobrej restauracji.

A jak postrzegasz samych Argentyńczyków?
To jeden z najbardziej otwartych i sympatycznych narodów, jakie znam. Nieznajomość angielskiego nie jest dla nich przeszkodą i tak próbują nawiązać rozmowę, zawsze dopytują się, skąd jesteś i co tu robisz. Nigdy nie odmówią pomocy i zawsze poczęstują Cię swoją mate.

Irena Sionek podczas Wolontariatu Medycznego w Argentynie z Projects Abroad

Czy razem z Tobą w wolontariacie uczestniczyli jacyś inni Polacy?
Niesamowitym zbiegiem okoliczności było to, że w Cordobie spotkałam koleżankę z mojego liceum! W moim czterotygodniowym programie uczestniczyli głównie Amerykanie. Był jeszcze Kanadyjczyk i dwie Włoszki. Przez ten miesiąc bardzo się ze sobą zżyliśmy i zaprzyjaźniliśmy. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy o innych kulturach, np. jak bardzo konserwatywna w sprawach jedzenia była Włoszka – nie mogła patrzeć, gdy ktoś kroił nożem spaghetti, przegryzał makaron chlebem czy jadł coś słodkiego przed daniem głównym. Amerykanie za to wydali mi się bardzo optymistyczni, weseli i nieprzejmujący się jakimikolwiek zasadami. Potwierdziło się też wiele związanych z tym narodem stereotypów (mimo, że unikałam generalizowania) – to prawda, że bardzo głośno mówią, niezdrowo jedzą, a ich wiedza o świecie poza USA jest bardzo niewielka. Wolontariat był też znakomitą okazją do podszlifowania znajomości angielskiego i włoskiego.

Czy w trakcie pobytu w Argentynie miałaś czas na zwiedzanie?
Tak. Cały tydzień z niecierpliwością czekaliśmy na weekend, ponieważ każda z zaplanowanych wycieczek okazywała się fantastyczna. Zwiedzaliśmy głównie okolice Cordoby. Nigdy nie zapomnę górskich konnych przejażdżek, jazdy na linach nad ogromną przepaścią, a także grilla pod wodospadem.

Irena Sionek podczas Wolontariatu Medycznego w Argentynie z Projects Abroad

Czy w ciągu tego miesiąca pobytu w Argentynie wydarzyło się coś, co odmieniło Twoje życie?
Myślę, że obserwowanie z bliska cesarskiego cięcia i narodzin dziecka, to coś, co najbardziej utkwiło mi w pamięci. Była to zdecydowanie najpiękniejsza rzecz, jaką w życiu widziałam. Nie mogłam powstrzymać łez. Wtedy też zrozumiałam, że nie wyobrażam sobie innej przyszłości niż bycie lekarzem.

Z tego, co wiem, prowadzisz lub prowadziłaś bloga związanego ze swoim pobytem w Argentynie. Opowiedz proszę, dlaczego i dla kogo publikowałaś i czy nadal będziesz to robić?
Postanowiłam założyć fotobloga, aby moi rodzice i przyjaciel mogli zobaczyć, co się u mnie dzieje. Poza tym publikowanie zdjęć na blogu jest dużo łatwiejsze niż wysyłanie ich do każdego z osobna. Niestety życie mojego bloga skończyło się wraz z moim powrotem do Polski. Być może reaktywuję go, gdy znowu gdzieś wyjadę. Wówczas będę musiała jednak zmienić jego nazwę. Póki co zapraszam do obejrzenia zdjęć z Argentyny: https://polkawargentynie.wordpress.com.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie

Irena Sionek

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.