You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Wolontariat był dla mnie połączeniem przyjemnego z pożytecznym

Wywiad z Gabrielą Szymańską, uczestniczką wolontariatu z zakresu Ogólnej Opieki Nad Dziećmi w Argentynie.

Gabriela Szymańska

Gabriela Szymańska: ma 18 lat. Urodziła się i mieszka w Warszawie. Jest uczennicą XXXIX LO im. Miguela de Cervantesa, gdzie chodzi do klasy dwujęzycznej z językiem hiszpańskim. Interesuje się gotowaniem, kinem i sportem. Nie ma jeszcze żadnego planu na przyszłość, na razie nie wie, na jakie wybierze się studia.

Gabriela Szymańska

Projects Abroad: Czym kierowałaś się, wybierając wolontariat społeczny w Argentynie połączony z nauką języka hiszpańskiego?
Gabriela Szymańska: Ważne było dla mnie miejsce, do którego pojadę. Zawsze marzyłam o wyjeździe do Ameryki Południowej, dlatego Argentyna wydała mi się świetnym punktem na rozpoczęcie mojej podróży po kontynencie. Uznałam też, że wyjazd do hiszpańskojęzycznego kraju to będzie dobra okazja do podszkolenia języka. Wolontariat społeczny, w którym wzięłam udział, był dla mnie połączeniem przyjemnego z pożytecznym. Bardzo cieszyłam się, że odwiedzę Argentynę i będę tam mogła do czegoś się przydać, udzielić pomocy dzieciom, które jej naprawdę potrzebują.

Gabriela Szymańska

Jakie miałaś pojęcie o tym kraju przed wyjazdem?
Trudno jest mi sobie teraz przypomnieć, co myślałam przed wyjazdem, bo w głowie mam wspomnienia z pobytu w Argentynie. Prawdę mówiąc, nie żywiłam żadnych stereotypowych przekonań, nie miałam więc żadnych uprzedzeń. To, co najbardziej zaskoczyło mnie po przyjeździe do Argentyny, to okolica, w której miałam zamieszkać, bo przypominała mi obrzeża Londynu, gdzie kiedyś mieszkałam u jednej z angielskich rodzin. Te długie ulice i liczne domki stojące jeden przy drugim obudziły moje wspomnienia, ale jak się potem okazało wnętrza argentyńskich domów wyglądały już zupełnie inaczej niż tych angielskich.

Gabriela Szymańska

W jakim mieście odbywałaś swój projekt i jak Ci się tam podobało?
Mój projekt odbywał się w Cordobie. Jest to drugie co do wielkości, zaraz po Buenos Aires, miasto w Argentynie. Mieszkaliśmy w odległości trzech kilometrów od centrum, ale w samym centrum byliśmy zaledwie dwa razy. Za pierwszym razem mieliśmy objazdową wycieczkę ulicami miasta, w trakcie której zaskoczyła mnie ogromna liczba pięknych zabytków, jakie można tam zobaczyć. Dla nas – wolontariuszy – centralną częścią Cordoby była ulica Rafael Nuňez, pełna sklepów, barów i restauracji. To przy niej zwykle spotykaliśmy się.

Gabriela Szymańska

Gdzie zostałaś zakwaterowana i jak znajdujesz to miejsce?
Zakwaterowano mnie, razem z piątką innych wolontariuszy, u jednej z argentyńskich rodzin. Dom był dość duży, a jego wnętrze raczej skromnie urządzone i surowe, ale spało mi się tam i żyło bardzo wygodnie.

Gabriela Szymańska

Jacy są Argentyńczycy? Polubiłaś ich?
Wszyscy Argentyńczycy, jakich poznałam, byli dla mnie naprawdę bardzo mili. Widać, że są otwarci na turystów. Przede wszystkim nasza argentyńska rodzina przywitała i ugościła nas nad wyraz ciepło.

Gabriela Szymańska

W czym przejawiała się ta życzliwość rodziny, u której mieszkałaś?
Nasza przybrana mama nie robiła nam nigdy żadnych problemów. Mogliśmy wychodzić, kiedy mieliśmy na to ochotę. Zawsze pytała się, co chcemy zjeść na obiad, żeby dostosować się do naszych potrzeb. Bardzo lubiłam rozmawiać również z jej synem, z którym nadal utrzymuję kontakt.

Gabriela Szymańska

Jak bardzo zwyczaje Argentyńczyków różnią się od naszych?
Wbrew pozorom nie są to diametralne różnice. Wiadomo, że to inna kultura i inne zwyczaje, ale nie jest to kraj trzeciego świata.

Gabriela Szymańska

Jest jednak w Argentynie chyba coś, co mogłoby zdziwić zagranicznego turystę?
Zdziwić mogłyby na pewno godziny jadania posiłków. Kolacja podawana jest tam ok. godziny 22.00 i jest tak obfita jak nasz obiad. Jak wiadomo kultura latynoamerykańska jest bardzo rozśpiewana i roztańczona.

Gabriela Szymańska

Uczestniczyłaś zatem w jakichś tamtejszych zabawach?
W ramach naszego projektu mieliśmy zorganizowaną lekcję tanga argentyńskiego. Byliśmy też jednego wieczoru w klubie, w którym można było zaobserwować, jak świetnie Argentyńczycy potrafią się bawić.

Gabriela Szymańska

Czy w Argentynie podszkoliłaś swój hiszpański? Jak wyglądały jego lekcje?
Lekcje hiszpańskiego wyglądały tak, że byliśmy podzieleni na grupy w zależności od poziomu zaawansowania. Podczas zajęć dużo rozmawialiśmy, ale były też zadania gramatyczne. Mój poziom językowy był przed wyjazdem już dość wysoki, więc przez te dwa tygodnie nie nauczyłam się zbyt wiele, być może poprawiła się jednak płynność mojej wypowiedzi.

Na czym polegała Twoja misja jako wolontariuszki?
Uczestniczyłam w projekcie społecznym w miejscu o nazwie Copa de Leche. Naszym głównym zadaniem była opieka nad dziećmi z ubogich rodzin. Graliśmy z nimi w piłkę, rysowaliśmy i przygotowywaliśmy podwieczorki. Staraliśmy się ofiarować dzieciom jak najwięcej ciepła i uwagi.

A jak reagowały na Was argentyńskie dzieci?
W ogóle nie były skrępowane naszą obecnością. Zaczepiały nas, przytulały się. Widać było, że szukają naszej uwagi. Byliśmy dla nich prawdziwą atrakcją.

Jak myślisz, czego najbardziej potrzebują Argentyńczycy? Jakie są największe problemy tego kraju i mieszkających w nim ludzi?
Z tego, co słyszałam, Argentyna jest bardzo skorumpowana. Jest to problem obecny na wszystkich płaszczyznach i mający ogromny wpływ na politykę tego kraju. W Ameryce Środkowej i Południowej widoczna jest też duża przepaść klasowa, może nie do tego stopnia co w Brazylii, ale w niektórych miejscach bieda aż bije po oczach.

Ty jako wolontariuszka się z nią zetknęłaś? Jest tam dużo ludzi głodujących i/lub bezdomnych?
Na ulicach nie widziałam wielu bezdomnych czy głodujących, ale miejscem, które widocznie odróżniało się od reszty miasta, były właśnie okolice Copa de Leche. To dość brudna i zniszczona dzielnica, po ulicach której samotnie biegają zaledwie kilkuletnie dzieci.

W trakcie pobytu poznałaś wolontariuszy z innych krajów?
W Argentynie poznałam mnóstwo ludzi z całego świata. Ze wszystkimi rozmawiałam po angielsku i sądzę że to ten język udało mi się podszkolić bardziej niż hiszpański. Trafiłam na bardzo fajnych współlokatorów i prawie każdego wieczoru wychodziliśmy gdzieś razem na miasto. Poza tym miejsce zamieszkania wcale nas nie ograniczało. Project Abroad zorganizował nam liczne atrakcje, dzięki którym mogliśmy się zintegrować. Nie utrzymuję stałego kontaktu z żadnym z wolontariuszy, ale były to na tyle bliskie znajomości, że jeśli wyruszyłabym w podróż i szukała miejsca do spania, każdy z nich udzieliłby mi noclegu. Działa to oczywiście w obie strony.

Miałaś okazję podróżować po kraju? Jest wart odwiedzenia?
Tego niestety mi w tym wyjeździe brakowało. Sam projekt był na tyle intensywny, że nie pozostawało nam już wiele czasu wolnego. A gdy udało się go znaleźć, zwiedzaliśmy jedynie okolice. Argentyna bez dwóch zdań warta jest odwiedzenia, dlatego na pewno wrócę tam, aby lepiej poznać wszystkie jej zakamarki.

Czego Ci w Argentynie najbardziej brakowało?
Naszych polskich jabłek;>

A nie mają tam jakichś innych smakujących Ci owoców lub przekąsek?
W każdą środę przed biurem Project Abroad rozkładał się targ, na którym można było kupić świeże warzywa i owoce. Ja byłam pod wrażeniem różnorodności gatunków dyni. Udało mi się jej spróbować w domu i naprawdę mi smakowała.

Będzie Ci brakować, a może już brakuje, czegoś co ma związek z Argentyną, dostępnego tylko tam?
Brakuje mi przede wszystkim tych bezinteresownych i otwartych ludzi i pobudzającego jak kawa napoju o nazwie yerba mate. Oprócz unikatowego smaku, parzeniu tej „herbaty” towarzyszy niezwykły obrządek. Podawana w specjalnym naczyniu, wędruje z rąk do rąk w ten sposób, aby każdy pociągnął przez srebrną słomkę choćby jeden łyk.

Powtórzysz jeszcze kiedyś to wolontaryjne doświadczenie?
Jeśli miałabym uczestniczyć w kolejnym wolontariacie, to na pewno wybrałabym inne miejsce, aby poznawać nieznane mi kultury i ich obyczaje. Z Argentyny przywiozłam masę wspaniałych wspomnień i doświadczeń, a to naprawdę zachęca do kolejnych podróży.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Opieka nad dziećmi w Argentynie

Gabriela Szymańska

Ten wywiad może zawierać odniesienia do pracy w domach dziecka. Dowiedz się więcej o obecnym podejściu Projects Abroad do wolontariatu w tych placówkach i skupieniu się na opiece nad dziećmi w świetlicach środowiskowych.

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to!Not right now, thanks.