You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Nauczyłam się wielu rzeczy. Argentyna to niesamowici ludzie

Wywiad z Aleksandrą Krasińską, uczestniczką praktyk z zakresu Medycyny w Argentynie.

Aleksandra Krasińska

Aleksandra Krasińska: ma 21 lat. Studiuje na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Obecnie jest na trzecim roku medycyny. W przyszłości chciałaby zostać chirurgiem plastycznym.

Projects Abroad: Wybrałaś się na praktykę medyczną do Argentyny. Co tak Cię zaciekawiło w tym kraju, że postanowiłaś go odwiedzić? A może to oferta praktyk przekonała Cię do wyjazdu?

Aleksandra Krasińska: Wybrałam ten kraj przede wszystkim ze względu na to, że w szpitalu w Cordobie była możliwość obserwowania operacji plastycznych oraz uczestniczenia w nich.

Czy pierwsze wrażenie, jakie zrobiła na Tobie Argentyna, odpowiadało Twoim wcześniejszym wyobrażeniom o niej?

Wcześniej nie miałam żadnych konkretnych wyobrażeń o Argentynie, bałam się tylko o bezpieczeństwo, jednak z tym nie było większego problemu.

Aleksandra Krasińska

Jesteś już studentką medycyny. Praktyki medyczne odbywane w Argentynie były Twoimi pierwszymi?

Brałam już udział w innych praktykach, ponieważ po każdym roku studiów są one obowiązkowe. Odbywałam praktyki pielęgniarskie w poznańskim SORze (Szpitalny Oddział Ratunkowy) oraz gabinecie lekarza rodzinnego.

Ile czasu spędziłaś w Argentynie i jak go wykorzystałaś?

Spędziłam tam miesiąc. Mieszkałam w samym centrum Cordoby, co bardzo ułatwiało wychodzenie do restauracji oraz spotykanie się z innymi wolontariuszami. Przeważnie jadałam w domu. Mój host brother gotował bardzo smaczne potrawy – moją ulubioną była tarta ze szpinakiem i serem. Od poniedziałku do piątku pracowałam na Oddziale Chirurgii Dziecięcej w szpitalu Nino del Jesus, zwanym także Casa Cuna. Początkowo moja rola polegała na przyglądaniu się przeprowadzanym operacjom, jednak im więcej czasu spędzałam w szpitalu, poznając różnych lekarzy oraz poprawiając znajomość języka, tym moja rola się zwiększała. Kluczowa była znajomość hiszpańskiego, dzięki niej bowiem lekarze pozwalali mi asystować przy różnych operacjach oraz być instrumentariuszką przy kilku zabiegach. W dni, w które nie było operacji, mogłam w izbie przyjęć zakładać oraz zdejmować szwy. Weekendy spędzałam na zwiedzaniu Argentyny wraz z moją współlokatorką.

Aleksandra Krasińska

Jesteś zadowolona z odbytych praktyk? Czego się w ich trakcie nauczyłaś?

Jestem zadowolona z praktyk, nauczyłam się, jak być instrumentariuszką, poćwiczyłam szycie oraz zdejmowanie szwów, opiekowałam się też pacjentami pooperacyjnymi.

A jacy byli opiekunowie Twoich praktyk? Dobrze się Wam współpracowało?

Początkowo miałam problemy z językiem hiszpańskim, ponieważ tempo mówienia Argentyńczyków było dla mnie zbyt szybkie. Jeśli chodzi o opiekunów, to trafiłam najlepiej, jak mogłam. Przy każdej operacji tłumaczyli mi, co dokładnie robią i dlaczego. Mogłam zadawać im pytania a oni zawsze starali się wszystko mi wytłumaczyć, jak najlepiej tylko potrafili.

Aleksandra Krasińska

Jak wygląda opieka medyczna w Argentynie? Na ile ją oceniasz w skali od 1 do 10?

Myślę, że wygląda mniej więcej jak 15-20 lat temu w Polsce. Nie przestrzega się tam tak rygorystycznie zasad higieny, a szpital, w którym odbywałam praktyki, był dość stary. Natomiast jeśli chodzi o podejście do pacjenta, to myślę że Argentyńczycy są bardziej opiekuńczy i życzliwi niż Polacy. Ogólnie opiekę medyczną w Argentynie mogę więc ocenić na jakieś 5-6 punktów.

Aleksandra Krasińska

Mówiłaś, że w weekendy zwiedzałaś Argentynę wraz ze swoją współlokatorką. Opowiedz nam proszę, gdzie byłyście i co ciekawego tam widziałyście?

W pierwszy weekend pojechałyśmy do Salty, gdzie wypożyczyłyśmy samochód i ruszyłyśmy w kierunku Cafayate, aby zobaczyć tamtejsze winnice oraz piękne pasma górskie (m.in. Quebrada de las Conchas). Następnego dnia pojechałyśmy w stronę Boliwii, żeby pooglądać lamy. Odwiedziłyśmy też miasteczko, w którym sprzedaje się tradycyjne argentyńskie wyroby. Później udałyśmy się w okolice Calafate, aby podziwiać miejscowe lodowce, m.in. Perito Moreno, który jest naprawdę ogromny i jako jedyny każdego roku rośnie, a nie topnieje. Tam wykupiłyśmy wycieczkę – Safari Nautica – która pozwoliła nam znaleźć się praktycznie przy samym czole lodowca. Na sam koniec zostawiłyśmy sobie wodospady Iguazu. Myślę, że jest to obowiązkowy punkt zwiedzania w Argentynie. Tam z inną koleżanką wykupiłyśmy lot helikopterem. Była to bardzo dobra decyzja, ponieważ ogromu tego zjawiska nie da się ocenić z normalnej perspektywy. Widok z lotu ptaka naprawdę zapiera dech w piersiach!

Aleksandra Krasińska

Zazdroszczę Ci. To musiało być niesamowite! Przysłuchując się Twojej opowieści i oglądając Twoje zdjęcia z wyprawy, zrozumiałam, jaki to piękny kraj. A ludzie, jakich tam poznałaś, też tacy są?

Wszyscy byli bardzo otwarci, podobnie jak ja ciekawi świata i chętni do poznawania innych kultur.

A czego Europejczyk może nie wiedzieć o argentyńskiej kulturze?

Myślę, że przede wszystkim tego, że czas jest tam pojęciem względnym. W Argentynie nikt się nie spieszy. Pewne zdziwienie może też wywołać fakt, iż Argentyńczycy prawie w ogóle nie jedzą śniadań albo są one tak małe, że nie da się nimi najeść, zaś kolacje są tam bardzo obfite i spożywane bardzo późno, bo ok. 21.00-22.00.

Aleksandra Krasińska

Czy w Argentynie są jakieś zwyczaje, normy i zachowania, których bezwzględnie należy przestrzegać?

Jedno, czego się nauczyłam, to że jak ktoś podaje ci yerbę (yerba mate – rodzaj herbaty, który pijają Argentyńczycy), to nie odpowiada się dziękuję, ponieważ wtedy traktowane jest to jako „nie, dziękuję”.

Czy jest coś, co Cię w Argentynie rozczarowało?

Najbardziej rozczarowały mnie ceny biletów lotniczych, które były bardzo wysokie. Zaskoczyło mnie też, że ceny są tak różne dla Argentyńczyków i obcokrajowców.

Aleksandra Krasińska

Jakie masz rady dla wszystkich, którzy wybierają się do tego kraju? O czym powinni pamiętać? Na co być przygotowani?

Trzeba być przygotowanym na to, że w Argentynie nie ma tych samych produktów żywnościowych, co w Europie. Nie można też liczyć na to, że będzie tam można płacić kartą kredytową, bo nawet w niektórych hotelach trzeba płacić gotówką. Jeśli ktoś wybiera się do Argentyny w miesiącach, które w naszej strefie klimatycznej są uznawane za letnie, zdecydowanie powinien wziąć ze sobą jakieś ciepłe rzeczy, a już na pewno zimową kurtkę, ponieważ na półkuli południowej panuje wtedy zima. Warto też wypożyczyć sobie auto i samemu pozwiedzać okolice Salty.

Dokończ zdanie: Argentyna to…

…niesamowici ludzie.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Praktyki dla studentów medycyny w Argentynie

Aleksandra Krasińska

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.