You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Kiedy myślę o Ghanie pierwszy obraz jaki pojawia się w mojej głowie to tamtejsze dzieci

Wywiad z Aleksandrą Cholewą, uczestniczką praktyk z zakresu Kierunków Medycznych w Ghanie.

Aleksandra Cholewa

Aleksandra Cholewa jest studentką Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. W sierpniu 2013 odbyła staż medyczny w Ghanie.

Projects Abroad: Ghana to najpopularniejszy kierunek wśród wszystkich uczestników naszych projektów. Wróciłaś właśnie z Ghany, masz więc świeże wspomnienia. Jaka jest Twoja opinia na temat tego kraju?

AC: Ghana to doskonały wybór nie tylko na miejsce wolontariatu, ale również na pierwszy krok w stronę poznania Afryki. Na samym początku kierowałam się generalną opinią politycznej stabilności tego kraju oraz względnym bezpieczeństwie – teraz, po powrocie, mogę tylko to potwierdzić. Ghana w zasadzie pozytywnie zaskoczyła mnie niemal od każdej strony – mam tutaj na myśli ludzi, kulturę, miejsca…

Aleksandra Cholewa

PA: Co Cię najbardziej zaskoczyło w tamtejszym stylu życia, obyczajach?

AC: W każdym kto opuszcza Ghanę pozostaje jedno mocne wrażenie – serdeczność jej mieszkańców. Nie ma dnia bez przyjaznych przywitań i krótkich uprzejmości z każdym napotkanym w sąsiedztwie Ghańczykiem. Co prawda, zwłaszcza na ruchliwych ulicach, można spotkać się z charakterystycznym syczeniem czy też łapaniem za rękę mającym na celu zwrócenie uwagi, a co w naszej kulturze pozostawia średnio pozytywne wrażenie.

Aleksandra Cholewa

PA: A jak wrażenia z pracy w tamtejszym szpitalu?

AC: Pracowałam w KNUST w szpitalu uniwersyteckim w Kumasi, co okazało się być strzałem w dziesiątkę! Początkowo nastawiona byłam na pracę na chirurgii, jednak szybko zainteresowałam się oddziałem internistycznym, gdzie poznałam wspaniały zespół lekarzy i miałam okazje pracować z fantastycznymi wolontariuszami. Niekiedy od rana do wieczora asystowałam lekarzom i pielęgniarkom, które bez problemu przejmowały wielokrotnie role tłumacza języka miejscowego Twi, kiedy rozmawiałam z pacjentami. Kilka dni spędziłam na oddziale położniczym, gdzie odebrałam samodzielnie po raz pierwszy poród(!), po uprzednich wskazówkach położnych. Nauczyłam się jak przeprowadzić procedurę od początku do końca, co jest w tym momencie dla mnie bezcenne. Oczywiście, poziom opieki medycznej odbiega od standardów europejskich, jednak starania lekarzy o powrót do zdrowia każdego pacjenta, ich oddanie pracy, jest niezastąpione.

Aleksandra Cholewa

PA: Jak wyglądał Twój dzień pracy?

AC: Mój tydzień pracy(nie uwzględniając wielu modyfikacji związanych z podróżowaniem) wyglądał następująco: trzy dni spędzałam w szpitalu, gdzie dzień rozpoczynałam towarzysząc lekarzom i pielęgniarkom (oraz czasem nawet studentom z Ghany!) w czasie obchodu na oddziale podczas którego lekarze okazali się być – bez wyjątku - również świetnymi nauczycielami. Wobec tego moim pytaniom nie było końca, zwłaszcza że jak nigdzie indziej w Europie mogłam zdobywać wiedze z zakresu chorób tropikalnych – malaria i anemia sierpowatokrwinkowa nie ma już przede mną tajemnic. ;) Po obchodzie wracałam do pacjentów, studiując ich historie choroby i wyniki badań oraz przeprowadzając dokładne badanie fizykalne. W tym wszystkim mogłam zarówno wykorzystać moją wiedzę jak i ją poszerzyć o nowe przypadki z jakimi nie spotkałam się nigdy wcześniej. Dwa dni w tygodniu wyjeżdżaliśmy razem z wolontariuszami z innych szpitali na tzw ‘medical outreach’, gdzie w lokalnej społeczności przeprowadzaliśmy podstawowe badania, udzielaliśmy porad w zakresie poprawy stanu zdrowia, opatrywaliśmy rany.

Aleksandra Cholewa

PA: Byłaś zakwaterowana u lokalnej rodziny goszczącej. Zamieszkanie z obcą rodziną może wydawać się trudne. Jak było w Twoim przypadku?

AC: Mieszkałam z fantastyczną ghanijską rodziną, która otworzyła dla mnie nie tylko swój dom, ale również i serce. Szybko poczułam się jak członek ich rodziny – przy pożegnaniu polała się nie jedna łza. Mieszkałam razem z wieloma wolontariuszami wobec czego pierwsze dni były łatwiejsze – dzięki nim i ich doświadczeniu szybko nauczyłam się jak funkcjonować w nowym miejscu. Po paru tygodniach to ja przejęłam rolę przewodnika dla nowych osób. ;)

PA: Czy tamtejsza kuchnia przypadła Ci do gustu?

Aleksandra Cholewa

AC: Fried plantains! Ogromnie brakuje mi ich w Polsce, a w Ghanie mogłabym jeść je bez przerwy, wobec tego moja ghanijska rodzina częściej sprawiała mi radość przygotowując taki obiad. Oczywiście musze wspomnieć też o fufu – bardzo ostre, bardzo popularne, bardzo smaczne! Co najmniej raz w tygodniu wraz ze wszystkimi wolontariuszami z Kumasi wybieraliśmy się na wspólny obiad, kiedy ktoś zatęsknił za western food.

PA: Czy miałaś okazję zwiedzić Ghanie?

Aleksandra Cholewa

AC: Podróżowałam w każdy weekend wraz z dużą grupą innych wolontariuszy – wspólnie organizowaliśmy wycieczki. Pierwszą z nich było The Lake Bosomtwe – spokojne, ciche miejsce, gdzie mogliśmy złapać oddech od zatłoczonego i pracowitego Kumasi oraz odwiedzić kilka pobliskich wiosek. Kolejny weekend - The Mole National Park i moje pierwsze safari! Tutaj mieliśmy okazje zobaczyć z bliska wiele gatunków małp, słoni i antylopy. Długa (14 godzin podróży autobusem!) ale zdecydowanie warta wysiłku podróż. Odwiedziliśmy również plantacje kakao i zdobyliśmy The Umbrella Stone, kończąc nasza przygodę w The Boti Waterfalls, gdzie zaliczyliśmy prawdziwą afrykańską drum-party przy wodospadach! Ostatnia moja wyprawa miała miejsce w The Cape Coast nad Oceanem Atlantyckim (zobaczyć po raz pierwszy ocean o 2 nad ranem – bezcenne!), gdzie powoli żegnałam się już z Afryką…

Aleksandra Cholewa

PA: W czasie Twojego pobytu w Ghanie, było tam także sporo wolontariuszy i stażystów z innych krajów. Czy z kimś się zaprzyjaźniłaś?

AC: W gruncie rzeczy byliśmy jedną wielką rodziną. ;) Wolontariusze to w większości wspaniali ludzie, trochę szaleni, ale z zawsze pozytywnym nastawieniem do wszystkiego i wszystkich. Pomagaliśmy sobie w każdej sytuacji, wspólnie spędzaliśmy wieczory oraz podróżowaliśmy. Cały czas utrzymuje kontakt z najbliższymi mi osobami, które tam poznałam – już planujemy wzajemne odwiedziny w naszych krajach, a nawet wspólny wyjazd za rok!
I - przede wszystkim – bariera językowa nie jest żadną barierą!

Aleksandra Cholewa

PA: I tak na koniec - Jakie jest Twoje najprzyjemniejsze wspomnienie związane z pobytem w Ghanie?

AC: Bez zawahania mogę powiedzieć, że to była jedna z moich najlepszych decyzji oraz prawdopodobnie jak do tej pory najlepszy miesiąc w moim życiu. Kiedy myślę o Ghanie pierwszy obraz jaki pojawia się w mojej głowie to tamtejsze dzieci – naszym zabawom nigdy nie było końca! W drodze do i z pracy, podczas outreach, podczas podróży – uwielbiałam spędzać z nimi czas. ‘Obruni’ (white man) wzbudzał w małych ‘Bibini” (black man) wiele ciekawości, wiele pytań i wiele pozytywnych uczuć i emocji.
A ja poczułam powołane do pediatrii ;)

PA: Super! Dziękuje Ci za wywiad. Powodzenia

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Praktyki dla studentów medycyny w Ghanie

Aleksandra Cholewa

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.