You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Medycyna & Opieka zdrowotna w Argentynie, Zuzanna Drygała

Zuzanna Drygała

Zuzanna Drygała

Zuzanna Drygała

Zuzanna Drygała: Ma 17 lat. Uczy się w III LO im. Mikołaja Kopernika w Kaliszu, w klasie biologiczno-chemicznej. W przyszłości chciałaby studiować medycynę. W wolnym czasie lubi spotykać się z przyjaciółmi, z którymi chodzi do kina, na pizzę albo potańczyć.

Zuzanna Drygała

Projects Abroad: Dlaczego zdecydowałaś się wyjechać na wolontariat, a nie wakacje do Argentyny?
Zuzanna Drygała: Poza tym, że bardzo lubię podróżować i koniecznie chciałam zobaczyć inny kontynent, marzył mi się też wyjazd na wolontariat. Początkowo obojętne mi było, gdzie pojadę, najważniejsze, abym mogła nieść tam pomoc ludziom, a także poznać pracę lekarza „od podszewki”, co umożliwiał właśnie wybrany przeze mnie projekt wolontariatu medycznego.

Kiedy i w jakich okolicznościach ostatecznie zadecydowałaś o tym, gdzie pojedziesz?
Pierwotnie planowałam wyjazd do Nepalu. Miałam już nawet wykupione bilety lotnicze na podróż, ale po trzęsieniu ziemi rodzice zabronili mi tam jechać. Musiałam wybrać inne miejsce. Argentyna przekonała mnie do siebie ze względu na bezpieczeństwo i możliwość nauki języka hiszpańskiego. Poza tym kulturę Ameryki Południowej uważam za bardzo ciekawą!

Uczestniczyłaś w programie łączącym projekt medyczny z nauką języka hiszpańskiego. Powiedz proszę, jaki był stopień Twojej wiedzy medycznej i znajomości hiszpańskiego przed wyjazdem?
Przez rok miałam hiszpański w szkole. Nauczyłam się jednak tylko podstawowych zwrotów, np. umiałam się przedstawić, powiedzieć ile mam lat i skąd jestem, znałam też kilka słówek. Co do wiedzy medycznej, można powiedzieć, że nie miałam jej wcale, w końcu jestem dopiero licealistką! Wybrałam ten wolontariat właśnie po to, aby czegoś się nauczyć, przecież podróże kształcą.

Jakie zatem zrobiłaś postępy w obu dziedzinach? Czego się nauczyłaś?
Po dwóch tygodniach przyzwyczaiłam się do tego, że Argentyńczycy (ale też inni ludzie mówiący po hiszpańsku) mówią bardzo szybko. Początkowo nie mogłam zorientować się, kiedy kończy się jedno, a zaczyna drugie słowo. W trakcie pobytu poznałam wiele nowych słówek i zwrotów. Po wykładach i wizytach w szpitalu wiem też, na czym polega praca lekarza, jak należy podchodzić do pacjentów, w szczególności do dzieci. Odwiedziłam też klinikę weterynaryjną.

Czy wolontariat medyczny utwierdził Cię w przekonaniu, że chcesz zostać lekarzem?
Tak! Teraz jestem pewna, że chcę być lekarzem. Byłam zafascynowana, obserwując pracę lekarzy w szpitalu, i wiem, że ten zawód sprawi mi wielką satysfakcję.

Jak wyglądał typowy dzień Twojego pobytu w Argentynie?
Bardzo wcześnie rano, zwykle między godziną 7.00 a 8.00, wychodziliśmy do szpitala, gdzie spędzaliśmy kilka godzin na różnych oddziałach. Każdego dnia jeździliśmy do innej placówki. Niektóre były oddalone od miasta nawet o 1,5 godziny drogi. Raz w tygodniu, zamiast obserwowania, mieliśmy wykłady. Następnie wracaliśmy na obiad do swoich domów, a o godzinie 15.00 zaczynaliśmy dwugodzinne lekcje hiszpańskiego. Wieczory mieliśmy wolne albo spędzaliśmy je wspólnie na tzw. social event, czyli np. lekcjach tango, piłki nożnej czy gry w kręgle. Chodziliśmy też na lody z naszym koordynatorem i innymi wolontariuszami, a czasem zostawaliśmy w domu, żeby odpocząć, skorzystać z internetu i trochę pogadać. W weekend wyjeżdżaliśmy na różne wycieczki. Jednego dnia odwiedziliśmy Muzeum Che Guevary, drugiego Penon de Aguila, czyli miejsce w górach, gdzie zjeżdżaliśmy na linie, chodziliśmy po parku linowym, wspinaliśmy się i strzelaliśmy z łuku.

Czy wyjazd do Argentyny był dla Ciebie sam w sobie wielką przygodą, czy na miejscu spotkało Cię może coś, co bardziej zasługuje na to miano?
Sam wyjazd był dla mnie ogromną przygodą. Nigdy sama nie leciałam samolotem, tym bardziej tak długo, z przesiadkami i zmianą lotniska. Poza tym, możliwość spotkania się z ludźmi z innych krajów na drugim końcu świata to coś nieprawdopodobnego.

A jak znajdujesz w takim razie grupę i rodzinę, do której trafiłaś?
Moja grupa liczyła sobie ok. 20 osób. Prawie wszyscy byli Amerykanami. Świetnie się dogadywaliśmy, jakbyśmy się znali od wielu lat. Przez te dwa tygodnie bardzo się do siebie przywiązaliśmy. Już za sobą tęsknimy! Mieszkaliśmy w domach mniej więcej po 2-3 osoby. Ja mieszkałam z dwiema Amerykankami. Nasza rodzina była naprawdę miła i gościnna. Host-mama zachowywała się tak jak prawdziwa, przytulała nas i całowała, gotowała też ogromną ilość jedzenia, które było pyszne! Miałyśmy szczęście, bo jedna z nas mówiła po hiszpańsku i mogła porozumiewać się z rodziną, gdyż żaden z jej członków nie mówił po angielsku.

Miałaś zatem okazję poznać z bliska argentyńską kulturę, jak i samych Argentyńczyków. Czego ciekawego się dowiedziałaś?
Argentyńczycy są bardzo sympatyczni i otwarci na nowe znajomości. Za każdym razem, gdy poznawałam kogoś nowego, od razu pytał mnie o imię, skąd pochodzę, czy lubię Argentynę i czy jestem tu po raz pierwszy. Słysząc, że jestem Polką, od razu kojarzyli naszego papieża Polaka. Odniosłam też wrażenie, że ludzie są tam zawsze zadowoleni i uśmiechnięci. Podczas tych dwóch tygodni uczyliśmy się tańczyć argentyńskie tango, co wcale nie jest takie proste. Graliśmy też w piłkę nożną i oglądaliśmy Copa America. Razem z host-families kibicowaliśmy Argentynie. Gdy oglądaliśmy mecze, ujawnił się żywiołowy temperament Argentyńczyków. Ze specjałów, które miałam okazję tam spróbować, polecam mate, choć na początku w ogóle mi nie smakowała, ale po kilku razach ją polubiłam, doskonale smakuje przy tradycyjnych ciasteczkach, tzw. alfajores. Bardzo dziwne dla Europejczyków było natomiast to, że w Argentynie nie ma rozkładu jazdy komunikacji, po prostu trzeba iść na przystanek i czekać, aż nadjedzie jakiś autobus.

Czy byłaś zadowolona z organizacji wyjazdu? Co Twoim zdaniem można by poprawić?
Wyjazd był zorganizowany naprawdę bardzo dobrze. Nie miałam nawet chwili, aby pomyśleć o domu. Dzięki naszym koordynatorom, bez których ten wyjazd nie byłby taki wspaniały, czuliśmy się naprawdę bardzo dobrze, a co ważniejsze bezpiecznie. Jedyne, co bym poprawiła, to wyjścia do szpitali. Czasem odnosiliśmy wrażenie, że lekarze nas nie zauważają. Ja i koleżanki, z którymi mieszkałam, nie zobaczyłyśmy w ciągu dwóch tygodni pobytu ani jednej operacji, podczas gdy inni widzieli aż trzy!

Czy udział w wolontariacie jakoś Cię zmienił?
Nie zauważyłam większych zmian, choć do tej pory byłam bardzo nieśmiała, a dzięki wyjazdowi nabrałam większej pewności siebie. W Argentynie stałam się bardziej otwarta na nowe znajomości.

Jakie masz plany na przyszłość? Chciałabyś jeszcze kiedyś pojechać na wolontariat?
Dzięki temu wyjazdowi przekonałam się, że chcę zostać lekarzem i będę starała się zrobić wszystko, aby dostać się na medycynę. Za rok chcę ponownie wyjechać na wolontariat, ale już w jakieś inne miejsce. Tym razem może na dłużej. Już nie mogę się doczekać!

Zuzanna Drygała

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.