You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Medycyna w Nepaluu

Maria Stępień

Marysia Stępień – ma 17 lat. Lubi biegać, grać w tenisa, podróżować i uczyć się języków obcych.

Maria Stępień

Projects Abroad: Skąd pomysł na to, żeby wziąć udział w projekcie wolontariatu za granicą?
Marysia Stepień: Bycie wolontariuszką zawsze sprawiało mi wielką radość, a propozycja wolontariatu w innym kraju i zupełnie nieznanej kulturze wydała mi się czymś niezwykle interesującym.

Jaki projekt wybrałaś i dlaczego?
Zdecydowałam się na młodzieżowy projekt medyczny w Nepalu. W przyszłości chcę zostać lekarzem, dlatego uznałam, że to będzie dobry sprawdzian czy na pewno się do tego nadaję.

A dlaczego właśnie Nepal?
Wydał mi się najbardziej tajemniczym i rzadko odwiedzanym miejscem.

Jakie były Twoje pierwsze wrażenia po przyjeździe do tego kraju?
Odbyłam kilka podróży do Indii, więc Nepal nie był dla mnie ogromnym szokiem kulturowym. Mimo to zachwycił mnie swoimi kolorami oraz wyjątkowo ciepłymi i otwartymi ludźmi.

Gdzie zamieszkałaś w trakcie pobytu?
Mieszkaliśmy w dość „europejskim” hotelu, z klimatyzacją, basenem i nienepalską kuchnią.

Myślałam, że wolontariusze mieszkają u miejscowych rodzin goszczących?
Zgodnie z zasadami projektu „2 Week Special” wszyscy wolontariusze byli zakwaterowani w hotelu. Tylko Ci, którzy zostawali na dodatkowy tydzień lub dwa mieszkali przez ten czas u rodzin.

Ile osób uczestniczyło w projekcie?
Było nas 32. Razem ze mną przyjechało 5 osób z Polski (4 Polaków i jeden Wietnamczyk – urodzony i mieszkający w Polsce).

Czy w trakcie wolontariatu nawiązałaś jakieś nowe znajomości a jeśli tak to czy okazały się one trwałe?
Z osobami z Polski na pewno będę utrzymywać kontakt. Jeśli chodzi o międzynarodowe znajomości, to ciągle piszę z paroma osobami, z którymi najbardziej się zaprzyjaźniłam. Możliwe, że niedługo przyjadą do Polski, a ja na pewno też ich niebawem odwiedzę. („Oni”: Hiszpan mieszkający w Singapurze, Włoszko-Francuzka, dwie Francuzki i parę osób z Chin oraz Hong Kongu).

Jak wyglądał Twój typowy dzień wolontariatu?
Zwykle wstawaliśmy dość wcześnie rano, jedliśmy śniadanie i podzieleni na 4-8 osobowe grupy jechaliśmy do szpitali, w których przebywaliśmy ok. 6-7 godzin, z przerwą na lunch w szpitalnej stołówce (o ile taka była). Zazwyczaj przyglądaliśmy się pracy lekarzy, zadawaliśmy im pytania, wykonywaliśmy różne czynności – jak np. mierzenie ciśnienia metodą tradycyjną czy pobieranie krwi – uczestniczyliśmy też w prostych zabiegach. Po wizycie w szpitalu wracaliśmy do hotelu na kolację, po której nasze opiekunki organizowały nam różne wieczorne zabawy: quizy, wykłady i noce filmowe.

Coś Cię zaskoczyło w trakcie wizytacji szpitali? Jak oceniasz nepalską służbę zdrowia?
Przeżyłam szok, oglądając tamtejsze szpitale: grzyby na ścianach, brak sterylności (w niektórych szpitalach do dezynfekcji narzędzi medycznych używano wody z mydłem), brak znieczuleń, aborcja wykonywana bez znieczulenia ani nawet leków przeciwbólowych, brak specjalistycznej aparatury medycznej, tłumy pacjentów leżących na ziemi i czekających na swoją kolej, nieświadomość ludzi w zakresie profilaktyki medycznej, brak badań okresowych, który powoduje, że np. nowotwory wykrywane są dopiero wtedy, gdy są już bardzo widoczne i duże a wtedy jest już najczęściej za późno na leczenie.
Na szczęście pomimo tych okropnych widoków, zapamiętam też niezwykłą serdeczność bijącą od miejscowych lekarzy, personelu medycznego i wszystkich ludzi poznanych przeze mnie w Nepalu. To oni wszystko nam pokazywali i pomagali zrozumieć, co się wokół nas dzieje, z uśmiechem odpowiadali na wszystkie nasze pytania i wspierali nas w trudnych chwilach.

Miałaś czas, żeby podróżować po kraju? Jakie ciekawe miejsca odwiedziłaś?
Mieliśmy weekendową wycieczkę do Parku Narodowego w Chitwanie, a podczas niej wiele atrakcji takich jak: jazda na słoniu, canoe czy obserwowanie dzikich zwierząt.

Jak się jeździ na słoniu? Bo brzmi ekscytująco, ale niezbyt komfortowo.
Trochę trzęsie, ale po 10 minutach przyzwyczajasz się i zaczyna przyjemnie kołysać. Bardzo ciekawe doświadczenie.

Wolontariat to dobry sposób na spędzenie wakacji?
Według mnie nie ma lepszego sposobu na spędzenie wakacji niż wolontariat. Można zrobić coś dla innych, ale przede wszystkim wiele się nauczyć, poznać ciekawych ludzi i spędzić czas w świetnej, międzynarodowej atmosferze.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Medycyna w Nepalu

Maria Stępień

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.