You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Medycyna w Peru

Kinga Kubiszewska

Kinga Kubiszewska: Jest uczennicą Liceum Ogólnokształcące Sióstr Urszulanek w Poznaniu. Interesuje się wieloma rzeczami: muzyka, fotografia, podróżowanie i projektowanie to tylko niektóre z nich. W przyszłości zamierza studiować medycynę.

Zdecydowałaś się na młodzieżowy projekt medyczny w Peru, ale słyszałam, że zastanawiałaś się też nad Jamajką. Co ostatecznie przeważyło na korzyść Peru?
Nad Jamajką się nie zastanawiałam. Miała ze mną jechać koleżanka i to ona chciała koniecznie tam jechać, ale ostatecznie mnie wystawiła. Ja już w pierwszej chwili, jak usłyszałam o projektach, to powiedziałam, że jadę do Peru i teraz się cieszę, że pojechałam sama.

Ale wcześniej, tzn. przed wyjazdem, chyba trochę się obawiałaś?
Oczywiście, że się bałam. Przerażał mnie lot i mój brak dobrej znajomości języków oraz to, że dzień przed wylotem zmieniono mi host family.

Kinga Kubiszewska

Jak to zmieniono?! Dlaczego?
Z powodu choroby dzieci tych Państwa, u których miałam się zatrzymać.

Gdzie ostatecznie zamieszkałaś w trakcie pobytu?
Mieszkałam u innej rodziny, w domu, który zajmowali pięćdziesięcioletni rodzice ze swoimi trzydziestoletnimi dziećmi oraz 5-letnią wnuczką – córeczką syna. W Peru praktykowane jest to, że młodzi mieszkają bardzo długo z rodzicami. Nawet jak już zakładają własne rodziny, to zawsze jest dla nich miejsce w rodzinnym domu. Rodzina, która mnie gościła, była bardzo miła, choć prawie w ogóle nie mówiła po angielsku. Zostałam przyjęta ciepło i w jakimś stopniu przez dwa tygodnie byłam częścią tej rodziny. Moja peruwiańska mama powiedziała mi, że gdy następny raz będę w Peru, to nie mam jechać do żadnego hotelu, tylko przyjechać do nich i nie jest ważne czy ktoś ze mną będzie. Mam te osoby zabrać ze sobą.

Kinga Kubiszewska

Jak myślisz, z czego to wynika, że dzieci tak długo mieszkają z rodzicami? Z biedy czy ogromnego przywiązania do rodzinnego domu?
Z przywiązania do rodziny. Tam każda, nawet najmniejsza decyzja, jest podejmowana wspólnie przez całą rodzinę. Jej członkowie są ze sobą naprawdę bardzo zżyci. Rodzina jest dla nich najważniejsza.

Z tego, co wiem, po wylądowaniu w Peru miałaś jakieś problemy z bagażem? Zaginął? Nie doleciał?
Tak. Nie dość, że byłam zestresowana tym, że jestem sama na innym kontynencie, to jeszcze zaginął mi na lotnisku w Limie bagaż. Został tam, ponieważ nikt go nie przełożył do samolotu do Cuzco. Byłam tym faktem załamana. Ale na szczęście w dość nieumiejętny sposób porozumiałam się z liniami lotniczymi, potem pomogła mi też jedna z osób z Projects Abroad. Moi rodzice, jak się o tym dowiedzieli, potrząsnęli całą ziemią, żeby dowiedzieć się z czyjej winy torba zaginęła.

Kinga Kubiszewska

I co dowiedzieli się, kto był winny?:>
Od samego początku było wiadome, z czyjej winy zginęła torba. Bo to było tak, że na lotnisku w Berlinie dostałam naklejkę na bagaż, że poleci on do Cuzco. Więc o bagaż nie musiałam się martwić, ale później jednak okazało się, że w Limie nie przełożyli mojego bagażu.

Co wiedziałaś wcześniej o Peru? Z czym Ci się kojarzyło?
Peru to Inkowie , lamy, góry, alpaki i ziemniaki - To są słowa które przychodzą mi na myśl jak słyszę o Peru. Ale zawsze Peru choć zabrzmi to śmiesznie, kojarzyło mi się z bajką Disneya Nowe Szaty Króla. Przed wyjazdem wiele osób ostrzegało mnie, że mam pilnować siebie i swoich rzeczy, a tak naprawdę w Cuzco czułam się bardzo bezpiecznie i wszędzie wokół mnie byli sami życzliwi i wspaniali ludzie.

Kinga Kubiszewska

Jak postrzegasz Peruwiańczyków? Jak wyglądają? Jak się ubierają?
Każdy tam jest miły i nawet, jak cię nie zna, to cię kocha. Bardzo lubię ludzi z Peru za to, że są otwarci i zawsze gotowi do pomocy. W Cuzco było wielu miejscowych ubranych w podobny sposób jak ja, inni Europejczycy czy Amerykanie. Ale też można było spotkać kobiety w typowych peruwiańskich strojach.

Czy zdziwiło Cię jakieś ich zachowanie bądź zwyczaje?
W Peru, zaczynając od jedzenia, jest wiele dziwnych rzeczy. Jedzą tam bardzo małe śniadanie, które składa sie z chleba, kawy lub herbaty i świeżego soku. Obiady są bardzo obfite a ich podstawą jest ryż i mięso (nie polecam tego wyjazdu wegetarianom;), na dodatek są jakieś warzywa. Takim dodatkiem jest np. ziemniak. W Peru podaje się go na 1000 różnych sposobów. Mają tam też chyba jakieś 50 różnych odmian ziemniaków. Co mnie jednak najbardziej zdziwiło to, że kolacji Peruwiańczycy nie jedzą w ogóle. Poza tym bardzo dużo chodzą. Rzadko jeżdżą gdzieś samochodami, bo najczęściej po prostu ich nie mają. W mieście jest za to dużo bardzo tanich taksówek. No i jeszcze jedna rzecz: w Peru trzeba o się wszystko targować, bo bez tego nie przetrwa się.

Kinga Kubiszewska

A jak towarzystwo? Byli z Tobą w Peru jacyś inni wolontariusze?
Na projekcie młodzieżowym było czterech Kanadyjczyków i jedenastu Amerykanów oraz ja – jako jedyna z Europy. Przez pierwsze dwa dni byłam trochę samotna, bo nie mogłam wejść w to towarzystwo, ale później wszystko się zmieniło. Nie mogliśmy bez siebie żyć. Nawet teraz, po projekcie wciąż do siebie piszemy i razem z jedną dziewczyną planujemy powrót do Peru w przyszłym roku, minimum na miesiąc.

Czego nauczyłaś się w trakcie wolontariatu?
Po tym wolontariacie zmieniło się moje zdanie na wiele spraw a także moje podejście do życia. Nauczyłam się w Peru dużo pożytecznych rzeczy, np. jak mierzyć puls i ciśnienie, jak zszywać skórę (teraz już mogę zostać chirurgiem:), jak na rentgenie wyglądają niektóre organy.

Kinga Kubiszewska

Czy zagraniczny wolontariat w kraju rozwijającym się ma według Ciebie jakieś przewagi nad wolontariatem krajowym lub realizowanym w dobrze rozwiniętych krajach tzw. Zachodu?
Tak, ponieważ w takich krajach można poznać życie i zobaczyć, że nie mając jakiegoś wyjątkowego sprzętu i dużej ilości pieniędzy, można pomagać ludziom i trzeba to robić.

Jak spędzałaś wolny czas? Miałaś chwilę dla siebie?
Miałam dość dużo wolnego czasu, każdego dnia po godzinie 18.00. Moja rodzina pozwalała mi też wychodzić wieczorami razem z innymi wolontariuszami.

Dwa tygodnie spędzone w Peru to dla Ciebie za krótko, za długo czy w sam raz?
Dwa tygodnie to stanowczo za krótko. Moim zdaniem i miesiąc to za mało. Zakochałam się w Cuzco i mogłabym tam mieszkać. Ale to trzeba zobaczyć na własne oczy, to jest wyjątkowe miejsce na świecie, takie proste, a jednak zaskakujące.

Przywiozłaś z Peru jakieś pamiątki?
Przywiozłam cały plecak pamiątek: poncho, dla rodziny sweterki z lamy, koc z sierści alpaki i wiele innych pięknych rzeczy robionych ręcznie jak np. buty.

Wolontariat to dla Ciebie jednorazowa przygoda?
Wolontariat jest dla mnie ważny, bo pomagam w rożnych miejscach już od 5 lat. I to na pewno nie jest jednorazowa przygoda. W przyszłym roku chciałabym wrócić do Cuzco na projekt medyczny, tylko wtedy to już będzie projekt dla studentów. A jak nie do Peru, to do jakiegoś afrykańskiego kraju. W ogóle to w przyszłości chciałabym działać w organizacji typu Lekarze bez Granic.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Medycyna w Peru

Kinga Kubiszewska

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.