You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Wakacyjna praktyka na Sri Lance – Kamil Bączyk

Wywiad z Kamilem Bączykiem, studentem III roku Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu , który podczas ostatnich wakacji zrealizował organizowaną przez Project Abroad praktykę wakacyjną na Sri Lance.

Kamil Bączyk

Kilka miesięcy temu wróciłeś ze Sri Lanki, gdzie realizowałeś wakacyjną praktykę. Jaka jest Twoja opinia na temat tego kraju?
Z pewnością Sri Lanka spełniła wszystkie moje oczekiwania, które miałem wobec niej przed wyjazdem. Kraj egzotyczny, tropikalny i tak odmienny od znanego mi gruntu europejskiego. Bardzo łatwo dało zauważyć się różnice kulturowe, wynikające ze ścisłej dominacji buddyzmu i hinduizmu. W mojej opinii Sri Lankę cechują przede wszystkim wielokulturowość, nieład komunikacyjny, zdrowy styl żywienia i gościnność.

Co Cię najbardziej zaskoczyło w tamtejszym stylu życia, obyczajach?
Muszę przyznać, że największym zaskoczeniem było dla mnie bardzo pozytywne nastawienie Lankijczyków do obcokrajowców. Z pierwszym tego przejawem spotkałem się już w drodze na Sri Lankę, gdzie ku mojemu zdziwieniu, współpasażerka zaprosiła mnie i moich znajomych do swojego domu, załączając na kartce adres i telefon kontaktowy. Kolejny miesiąc spędzony w tym kraju pozwolił mi się tylko utwierdzić w przekonaniu, że mieszkańcy są przyjaźnie nastawieni.

A jakie są Twoje wrażenia z pracy w tamtejszym szpitalu?
Mimo że warunki szpitalne były zdecydowanie niższej jakości niż w Polsce, to i tak byłem pozytywnie zaskoczony, bo spodziewałem się czegoś w rodzaju amazońskiej chatki pośrodku dżungli (śmiech). Miałem okazję pracować na czterech oddziałach: ETU będącego odpowiednikiem polskiego SOR-u, oddziale wewnętrznym, chirurgii i sali operacyjnej. Jedynie sala operacyjna (no i jeszcze oddział intensywnej terapii) spełniały wszelkie wymogi europejskie i dorównywały zarówno standardem, jak i wyposażeniem najlepszym placówkom. Pozostałe oddziały to po prostu szkoła przetrwania. Bardzo często zdarzało się, że ze względu na brak odpowiednich warunków jedno łóżko było dzielone przez dwóch, a nie rzadko trzech pacjentów! Dość codziennym zjawiskiem była obecność kotów i psów wałęsających się po oddziale, nie wspominając już o wszędobylskich owadach, które pacjent musiał sam odganiać, np. wachlując się gazetą.

Jak wyglądał Twój dzień pracy?
W trakcie pobytu na sali operacyjnej miałem możliwość przyglądania się różnorodnym zabiegom, których zresztą było nie mało. W jednym czasie, na jednej sali operacyjnej, było operowanych równolegle trzech pacjentów (oczywiście przez trzech różnych chirurgów). Wszelkie czynności podejmowane przez lekarzy, jak i inne procedury były jasno i klarownie wyjaśniane. Stosowanie przez lekarzy języka angielskiego zapobiegało powstaniu bariery językowej (choć pacjenci często wyglądali na zmieszanych, gdy omawiało się ich przypadek w niezrozumiałym dla nich języku). Miałem też możliwość wziąć udział w badaniu autopsyjnym. Z medycznego punktu widzenia uważam to za doskonałe doświadczenie, które pozwoliło mi dokładnie przyjrzeć się ludzkim strukturom, będącym w stanie najbardziej zbliżonym do warunków fizjologicznych. Badanie zostało wykonane bezpośrednio po stwierdzeniu zgonu i dotyczyło młodego zdrowego mężczyzny, który popełnił samobójstwo przez powieszenie, przynajmniej wszystko „leżało” na swoim miejscu (śmiech).

Byłeś zakwaterowany u lokalnej rodziny goszczącej. Zamieszkanie z obcymi ludźmi może wydawać się trudne. Jak było w Twoim przypadku?
Project Abroad, za pośrednictwem którego odbywałem praktyki, zadbał, aby realizując dany projekt, uczestnik mógł zamieszkać z rodziną o zbliżonym profilu. W związku z tym moi oboje host-parents byli lekarzami, przez co codzienne spotkania przy kolacji i omawianie wrażeń związanych ze szpitalem nie stanowiło dla nich udręki. Średnio w każdej rodzinie mieszkało od dwóch do trzech wolontariuszy, podobnie było u mnie, gdyż moim współlokatorem był Tomas z Belgii, natomiast w innym pokoju mieszkała koleżanka z Australii. Rodzinna atmosfera, jaką wprowadzali gospodarze i ich dzieci, sprawiła, że tam łatwo można było się tak odnaleźć.

Mieszkając u lokalnej rodziny miałeś zapewnione także wyżywienie. Czy tamtejsza kuchnia przypadła Ci do gustu?
Jeżeli chodzi o miejscową kuchnię, to muszę przyznać, że jestem jej zapalonym fanem. Oparta głównie na lokalnych roślinach, praktycznie całkowicie pozbawiona mięsa, jest bardzo pikantna, zaś ryż stanowi podstawę każdego dania. Moim faworytem został słynny lankijski dhal, czyli potrawa na bazie soczewicy. Wśród innych wspaniałych przysmaków szczególnie miło wspominam: nadzienie kokosowe, owoce świeżej papai, a także sok z drewnianych jabłek.

Sri Lanka to podobno piękna i bardzo różnorodna wyspa. Czy miałeś okazję ją zwiedzić?
Właściwie każdy weekend spędzałem wspólnie z innymi wolontariuszami na wyjeździe. Wszystkie wycieczki zapadły w mojej pamięci jako swoiste przygody życia, gdyż wszelkie działania były podejmowane spontanicznie. Jednej nocy potrafiliśmy wspinać się o świetle latarek na szczyt wysokości Rysów po to, by maksymalnie wykorzystać czas i o poranku być już w pociągu jadącym na przeciwległe wybrzeże wyspy. Jeżeli miałbym udzielić jakichś rad, to z pewnością zaleciłbym spokój osobie, która pierwszy raz będzie korzystała ze środków komunikacji publicznej. Bardzo często w lankijskich autobusach jest tak tłoczno, że podróżuje się na stopniach wejściowych, podobnie jest w pociągach, z tą różnicą, że widoki są zdecydowanie lepsze, gdyż pociągi jeżdżą po szczytach gór albo u wybrzeży oceanu.

W czasie Twojego pobytu na Sri Lance było tam także sporo wolontariuszy i stażystów z innych krajów. Zaprzyjaźniłeś się z kimś?
Rzeczywiście spotkałem wiele osób z różnych stron świata, a wynikało to z elastycznego doboru terminu wyjazdu, przez co jedne osoby opuszczały Sri Lankę, inne przyjeżdżały. Pozwoliło mi to na nieustanne nawiązywanie nowych znajomości, z których w sposób szczególny udało mi się utrzymać te z koleżeństwem z Niemiec.

Jakie jest Twoje najprzyjemniejsze wspomnienie związane z pobytem na Sri Lance?
To chyba najtrudniejsze pytanie, bo trudno jest mi wskazać jedno, jedyne wspomnienie, ale… niespodziewana wizyta, na którą zaprosili mnie sąsiedzi moich gospodarzy, sposób przyjęcia i ugoszczenia, zaznajomienie z rodzinną historią oraz wprowadzenie w tajniki buddyzmu zaowocowało niepowtarzalnym wspomnieniem.

Dziękujemy.
Dziękuję.


Jeżeli masz pytania do Kamila, pisz na poniższe adresy:
e-mail: kamilbaczyk@interia.pl
Facebook: www.facebook.com/kamilekbaczyk

Więcej na temat praktyk medycznych organizowanych przez Project Abroad znajdziecie na stronie www.projects-abroad.pl

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Praktyki dla studentów medycyny na Sri Lance

Kamil Bączyk

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.