You are from: United States, Go to our American website.

Volunteer overseas on worthwhile and sustainable programmesVolunteer Overseas

Opieka nad dziećmi, Ogólna opieka nad dziećmi w Nepalu, Antonina Ponińska

Antonina Ponińska

Antonina Ponińska – ma 18 lat. Chodzi do 2. LO w Poznaniu. Jej największą pasją jest jazda konna oraz fotografia. W przyszłości chciałaby wyjechać na studia za granicę.

Projects Abroad: Skąd dowiedziałaś się o projektach wolontariatu zagranicznego organizowanych przez Projects Abroad?
Antonina Ponińska: Jeden z moich kolegów z klasy namówił dyrekcję, żeby zorganizowano w naszej szkole spotkanie informacyjne. Spotkanie się odbyło i wielu z nas od razu zainteresowało się takim pomysłem na wakacje.

Antonina Ponińska

A jak dużo osób z Twojej klasy wyjechało i dokąd?
Jeden kolega pojechał na Kostarykę a koleżanka do Tanzanii.

Ty wybrałaś się do Nepalu na projekt społeczny. Powiedz, w jakiej miejscowości go realizowałaś?
Projekt, w którym uczestniczyłam, miał miejsce w Katmandu – stolicy Nepalu.

Antonina Ponińska

Jak wyglądało życie tamtejszej społeczności?
Życie w Nepalu trochę odbiega od tego, które znamy – toczy się na ulicach, gdzie nie ma tego pośpiechu, co u nas. Na początku wydaje się, że jest bardzo tłoczno, ale to tylko dlatego, że nie ma tam chyba żadnych przepisów ruchu drogowego;). Wbrew pozorom jednak wszystko jest dość dobrze zorganizowane.

Antonina Ponińska

Skoro brałaś udział w projekcie społecznym, to jak pomagałaś miejscowym?
Nasza pomoc polegała na odnowieniu lokalnej szkoły „Suryodaya”. Odświeżyliśmy stare, brzydkie mury i namalowaliśmy na nich wesołe malowidła. Wywołało to uśmiech na twarzach dzieci, z którymi również mieliśmy okazję trochę się pobawić, a nawet jednego dnia – pokazać im, jak należy prawidłowo myć zęby. Odwiedzaliśmy też lokalne sierocińce – „J&K House”, gdzie spędzaliśmy czas z dzieciakami, grając z nimi w różne gry i uczestnicząc w zabawach.

Pierwszy raz byłaś wolontariuszką czy miałaś już wcześniej podobne doświadczenia?
Jeśli chodzi o wyjazd zagraniczny to było to moje pierwsze takie doświadczenie, ale ze względu na to, że chodzę do klasy IB, na co dzień realizuję „obowiązkowy wolontariat” i w lokalnej świetlicy w mojej miejscowości pomagam dzieciom w odrabianiu lekcji.

Antonina Ponińska

A czym wyróżnia się Twoja klasa? O jakim jest profilu? Tylko Wy macie „obowiązkowy wolontariat”?
IB to klasa z międzynarodową maturą. Wybiera się 6 przedmiotów – 3 na poziomie rozszerzonym i 3 na podstawowym – i z nich zdaje się maturę, najczęściej w języku angielskim (chyba, że są to inne języki obce). Dodatkową rzeczą w tym programie jest CAS, który polega na realizowaniu zajęć pozaszkolnych w 3 dziedzinach. Są nimi: zajęcia artystyczne, sportowe oraz wolontariat – niezbędny do uzyskania zaliczenia.

Antonina Ponińska

Co było dla Ciebie najtrudniejsze podczas wolontariatu w Nepalu? Miałaś jakieś problemy, z którymi musiałaś sobie sama poradzić?
Najtrudniejsze było chyba przystosowanie się do tamtej rzeczywistości – pogody, jedzenia, warunków itd. To jest zupełnie inny świat! Ale jako, że wybrałam formułę młodzieżową, we wszystkim mogliśmy liczyć na pomoc koordynatorów.

Antonina Ponińska

Jak zniosłaś trudy tamtejszego klimatu?
W samym Katmandu było znośnie: zwykle ciepło, ale słońce przebijało zza chmur i nie prażyło tak bardzo. W dodatku ochładzały nas bardzo częste i obfite deszcze. Gorzej było na weekendowej wycieczce w Chitwan, gdzie temperatura sięgała blisko 30 stopni a wilgotność powietrza wynosiła jakieś 70%.

Antonina Ponińska

Jacy są Nepalczycy?
Pierwsze słowo, który przychodzi mi na myśl, to chyba „pogodni”. Mimo, że ich standard życia nie jest wysoki, zawsze są uśmiechnięci i gotowi do pomocy innym. Jeśli nie mogą jej udzielić, bardzo się tym smucą. Kolejna cecha charakterystyczna Nepalczyków to uczciwość. Kiedyś koleżanka nie dosłyszała ceny i zapytała „150?”, po czym sprzedawca od razu poprawił: „Nie, nie, 120!”. Są też bardzo otwarci, szczególnie dzieci. Od razu mają cię za przyjaciela i chcą ci wszystko pokazać. To naprawdę fantastyczni ludzie!

A sam Nepal? Dla Polaków to dość egzotyczny kraj, kojarzący się chyba wyłącznie z Himalajami. Odkryłaś tam coś innego?
Zdecydowanie jest to kraj egzotyczny, ale nie powinien się nam kojarzyć jedynie z Himalajami. Mój obraz Nepalu to zatłoczone ulice z nieustannie trąbiącymi samochodami, setki malutkich sklepików i uśmiechniętych, kolorowo ubranych ludzi. W Nepalu jest też oczywiście wiele wartych odwiedzenia hinduistycznych świątyń.

Coś Cię w Nepalu szczególnie zaskoczyło?
Trochę już na temat tego kraju wiedziałam dzięki mojej mamie, która była w Nepalu jakiś czas temu. To, co może się nam, Europejczykom, wydawać „inne”, to takie zwyczaje kulturowe jak np. uważanie lewej ręki za „brudną” czy zakrywanie ramion i kolan, dlatego warto sobie na temat zwyczajów wcześniej poczytać, aby później nikogo nie urazić. Kultura jest dla Nepalczyków bardzo ważna.

Jak wyglądała Twoja komunikacja z miejscowymi? Porozumiewaliście się po angielsku czy na migi?
Mimo największych starań poziom angielskiego w takich krajach jak Nepal nie jest najwyższy. Czasami stwarzało to pewne problemy, ale powoli i za pomocą gestykulacji jakoś sobie radziliśmy. Przecież, żeby się porozumieć, nie zawsze potrzeba słów.

Zamieszkałaś w hotelu czy u host family?
My mieszkaliśmy w lokalnym hotelu Excelsior. U host family mieszka się w drugiej formule, otwartej.

Jak Ci się tam podobało? Były jakieś niedogodności?
Hotel, jak na tamtejsze warunki, był całkiem porządny. Będąc w takim miejscu, pewne rzeczy, jak np. brak ciepłej wody czy prądu albo wolniejsze działanie Internetu (który jednak mimo wszystko był!), po prostu przestają przeszkadzać. Obsługa była bardzo miła i starała się jak mogła najlepiej. Nawet pod koniec udało się nam zamienić serwowany ryż curry na pizzę czy makaron.

A co, mieliście już dosyć ryżu?
Trochę tak:) Miło było spróbować nowych rzeczy, ale nepalskie jedzenie jest bardzo specyficznie doprawione i czasem już tęskniliśmy za tym, co jemy na co dzień.

Jakie są ceny w Nepalu? Czy trzeba zabrać ze sobą spore kieszonkowe?
Nepal nie jest drogim krajem. Wręcz przeciwnie. Ceny są absurdalnie niskie. W sumie jedyne, na co się wydaje, to pamiątki (do wyboru, do koloru) i przekąski, jeśli ktoś lubi podjadać. Czasem jest też możliwość podarowania pieniędzy lokalny instytucjom, co naprawdę warto zrobić.

Ty tak zrobiłaś?
Tak, przekazałam trochę pieniędzy centrum pomocy dzieciom z HIV, ale jest też wiele innych możliwości by to zrobić np. w lokalnych szkołach.

A czego w Nepalu niepodobna dostać? Są tam jakieś towary deficytowe albo w ogóle niedostępne?
Oczywiście nie znajdziemy tam najnowszych gadżetów Apple’a, ani krowiego mleka (tutaj ciekawostka kulturowa, która to tłumaczy – krowa jest uważana za świętą i używa się mleka z jaka o bardzo hmm… specyficznym smaku). Ale jeśli chodzi o podstawowe produkty, to chyba wszystko można dostać. Smaków ciastek „Oreo” jest nawet więcej niż w Europie!

Masz może jakieś rady dla wszystkich, którzy chcieliby pojechać do Nepalu? O czym powinni wiedzieć? Na co być przygotowani?
Przede wszystkim wziąć ze sobą rzeczy lekkie, ale zakrywające ramiona i kolana i koniecznie kurtkę przeciwdeszczową. Kolejna rzecz to podstawowe leki, bo jedzenie choć dobre, to inne niż w Europie i nie każdy żołądek lubi takie zmiany. Warto też oczywiście zabrać ze sobą aparat i jakiś dobry przewodnik.

Jak po powrocie opowiadasz o swojej wyprawie do Nepalu, to jakiego słowa najczęściej używasz?
Hmm… chyba „super”. Bo to były naprawdę niesamowite dwa tygodnie – poznałam wielu fantastycznych ludzi i zobaczyłam piękne miejsca. Czasami nawet miałam wrażenie, że to są bardziej wakacje niż wolontariat, ale mimo wszystko mam też poczucie, że zrobiłam tam coś dobrego.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o projekcie Wolontariat społeczny w Nepalu

Antonina Ponińska

Powrót do Historii Wolontariuszy

Poinformuj znajomych o tej stronie:

Powrót do góry ▲
Feedback
You seem interested in our projects! Care to tell us more?
I'd be happy to! Not right now, thanks.